Choć interpelacja radnego Dominika Zawady w sprawie kosztów zatrudnienia trafiła oficjalnie na biurko Burmistrza, wywołała ona niespodziewaną i ostrą reakcję w mediach społecznościowych. Głos zabrał radny Dariusz Szatkowski, który nie przebierając w słowach, stanął w obronie pracowników spółek komunalnych.  

Zdjęcie archiwalne, fot. bogatynia.info.pl

Wszystko zaczęło się od dokumentu, który 28 stycznia wpłynął do Urzędu Miasta i Gminy. Radny Dominik Zawada, zaniepokojony faktem, że wydatki bieżące w budżecie na 2026 rok pochłaniają niemal 99% dochodów, zażądał szczegółowych danych o zatrudnieniu w dziewięciu jednostkach i spółkach podległych gminie za lata 2021-2025.  

Radny Zawada domaga się precyzyjnych informacji: ile jest etatów fizycznych, ile umysłowych, jakie są koszty kontraktów menadżerskich i umów zleceń. Wśród podmiotów „pod lupą” znalazły się m.in. Urząd Miasta, Straż Miejska oraz Gminne Przedsiębiorstwo Oczyszczania (GPO). Autor interpelacji twierdzi, że to konieczna „diagnoza przyczyn” rosnących kosztów utrzymania gminy.  

Mimo że adresatem pytania jest Burmistrz (za pośrednictwem Przewodniczącej Rady), dyskusja szybko przeniosła się do internetu. Tam do tablicy wywołany poczuł się radny Dariusz Szatkowski, który sam jest pracownikiem GPO. Jego reakcja była pełna emocji.  

„Rozliczanie pracowników spółek za to, ile zarabiają, jest nieprawdopodobnie obrzydliwe!” – grzmi Szatkowski w swoim wpisie.

Radny Szatkowski stawia szereg pytań retorycznych, sugerując, że działanie Zawady uderza w ludzi ciężko pracujących na rzecz miasta. Pyta, czy godność w pracy przysługuje tylko wybranym branżom, takim jak kopalnie i elektrownie, a pracownicy komunalni mają „radzić sobie sami”.

Argumentacja Szatkowskiego opiera się na podkreśleniu trudu codziennej pracy. To pracownicy spółek dbają o miasto w nocy, w weekendy i święta.

Koniec z pensjami „poniżej przyzwoitości”: Szatkowski twierdzi, że przez lata zarobki w tym sektorze były rażąco niskie, a obecne płace to nie przywilej, lecz konieczność utrzymania rodzin. Podkreśla, że bez pracy tych ludzi funkcjonowanie Bogatyni zostałoby sparaliżowane.

Z jednej strony mamy zatem radnego Zawadę, który patrzy na liczby i alarmuje, że gmina wydaje prawie wszystko, co zarabia, na bieżące funkcjonowanie. Z drugiej – radnego Szatkowskiego, który w kontroli wydatków widzi atak na godność pracowników zarabiających na chleb.  

Czy szczegółowe dane, o które prosi Zawada, wykażą przerost zatrudnienia, czy może potwierdzą, że to nie pensje pracowników są głównym ciężarem dla budżetu? Odpowiedź Burmistrza, na którą czekają obie strony sporu, może stać się wyczekiwanym dokumentem tego roku w bogatyńskim samorządzie.  Patrząc jednak na styl odpowiedzi na interpelacje radnego Zawady, np. w sprawie Zalewu, możemy spodziewać się braku konkretnych danych. 

Warto dodać, że interpelacja została złożona po naszym artykule o zmianie tabeli wynagrodzenia w magistracie: Kolejne podwyżki w bogatyńskim urzędzie? Burmistrz zmienia tabelę płac.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.