Na rynku wydawniczym lada chwila pojawi się pozycja, która może solidnie potrząsnąć naszym narodowym samopoczuciem. „Z widokiem na Polskę. Sąsiedzi, kciuk Stalina, czeski dług i KGB” to reporterski zapis tego, jak widzą nas ci, z którymi dzielimy miedzę. Portal Onet opublikował właśnie przedpremierowy fragment dotyczący polsko-czeskiego pogranicza w okolicach Bogatyni.
Trzy kilometry od „beznadziei”, z pięknym widokiem na Góry Izerskie, fot. archiwum bogatynia.info.pl
Choć dla wielu z nas Bogatynia i kopalnia Turów to symbole bezpieczeństwa energetycznego, dla mieszkańców czeskiej Uhelnej rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. W opublikowanym przez Onet fragmencie rozdziału pt. „Český dluh” poznajemy historię Milana Starca, który osiem lat temu zamieszkał w malowniczym domu sprzed 225 lat. Jak sam mówi – trzy kilometry od „beznadziei”.
Dla mieszkańców czeskiej strony granicy Polska to nie tylko sąsiad, ale przede wszystkim źródło nieustannego szumu, zgrzytu maszyn i lęku o wodę w kranach. Autorzy książki (dziennikarze Onetu) kreślą obraz świata, w którym mimo braku fizycznych szlabanów, mentalne mury wciąż stoją bardzo wysoko.
Reportaż Moniki Waluś obnaża trudną codzienność na styku trzech granic. Milan Starec, jeden z bohaterów książki, wskazuje na paradoks:
„Nie chcę zabrzmieć niegrzecznie, ale sąsiadujemy z wyrostkiem polskiej ziemi, na którym jest kopalnia i zwałowisko, więc nie ma po co tam jechać”.
W tekście wybrzmiewają gorzkie słowa o braku integracji. Czesi narzekają na hałas niesiony przez wiatr oraz wysychające studnie – efekt działalności kopalni. Choć porozumienie między rządami z 2022 roku zaowocowało budową nowego wodociągu (który ma dotrzeć do Uhelnej w 2027 roku), niesmak i poczucie bycia ignorowanym przez polską stronę pozostają.
Książka „Z widokiem na Polskę” zapowiada się na fascynującą, choć bolesną lekturę. Obraz Polaka-sąsiada, jaki wyłania się z opowieści Czechów, nie jest różowy: to często „typowy górnik”, odizolowany w swoim świecie, mało dbający o wspólne środowisko.
To jednak nie tylko książka o pretensjach. To przede wszystkim opowieść o potrzebie sensownego planu na transformację regionu, gdy węgiel się skończy. Autorzy stawiają ważne pytania: czy potrafimy żyć razem na Trójstyku, czy jedynie obok siebie, oddzieleni niewidzialną barierą języka i interesów?