Wskazówki zegara na fasadzie Urzędu Miasta i Gminy w Bogatyni stoją w miejscu. Zawsze pokazują 11:10 – albo 23:10, zależnie od tego, jak kto patrzy. Dla części mieszkańców to już nie tylko usterka techniczna. To symbol, który powinien odmierzać rytm miasta, a zamiast tego milczy.

Fot. Bogatynia.info.pl

Sprawę na sesji Rady Miejskiej podniósł radny Przemysław Kiślak. Został o to bezpośrednio poproszony przez mieszkańców. Burmistrz Wojciech Dobrołowicz zareagował z lekkim uśmiechem. Przyznał, że regularnie dopytuje go o to jeden z mieszkańców Domu Pomocy Społecznej „Jutrzenka”. Przy każdym spotkaniu ten sam człowiek zwraca uwagę: zegar nadal stoi.

Przyczyna awarii jest prozaiczna i jednocześnie trudna do rozwiązania. Do naprawy potrzebna jest specjalistyczna część mechanizmu – moduł, którego na rynku prawie nie da się dostać. Urząd nie wie, czy i kiedy uda się ją pozyskać. Burmistrz zapewnił jednak, że władze gminy będą szukać rozwiązania. Zegar ma znów działać.

Zegar nie jest nowym dodatkiem. Budynek przy ul. Daszyńskiego 1 powstał w latach 1913–1914 według projektu żytawskiego architekta Karla Gerlacha. 30 lipca 1914 roku uroczyście oddano go do użytku jako Gemeindeamt – siedzibę władz gminy i kasy oszczędnościowej. Już wtedy centralną część fasady wieńczył trójkątny tympanon z zegarem i sygnaturką.

Przez ponad wiek towarzyszył kolejnym pokoleniom – najpierw niemieckiego Reichenau in Sachsen, potem polskiej Bogatyni. Widać go na przedwojennych pocztówkach. Stał, gdy zmieniały się granice, władze i nazwy. Dziś, choć budynek wciąż jest sercem administracji miasta, czas na jego fasadzie się zatrzymał.

Burmistrz w odpowiedzi na pytanie radnego wspomniał o sukcesie w Opolnie-Zdroju. Tam, dzięki zaangażowaniu ks. dziekana Ryszarda Trzósło, po ponad czterdziestu latach ciszy znów ruszył zegar na wieży kościoła.

Jak pisaliśmy wcześniej na Bogatynia.info.pl, parafia pw. św. Piotra i Pawła otrzymała nowe tarcze i nowoczesny mechanizm. Zegar nie tylko wskazuje godzinę – wybija ją i wzywa wiernych na mszę. Dla lokalnej społeczności stało się to czymś więcej niż naprawą. Stało się gestem troski o miejsce, symbolem ciągłości i pamięci.

Podobne historie rozgrywały się tuż za granicą, w sąsiednich czeskich miejscowościach, o czym również informowaliśmy na naszym portalu. W Dětřichovie (Detrichovie) w czerwcu 2025 roku po dwunastu latach ciszy ożył zegar na wieży kościoła św. Anny. Mechanizm z 1901 roku, dzieło firmy Johann Friedrich Weule, został odrestaurowany przez turnowskiego zegarmistrza Jana Marka. Przywrócono mu życie dzięki zbiórkom mieszkańców, wsparciu lokalnej firmy i dotacji krajobrazowej. Zegar znów tyka, a dzwony biją.

W pobliskich Kunraticach (Kunraticach) mieszkańcy przez kilka lat zbierali środki w publicznej zbiórce „Probuzení hlasu kostelního času” na odnowienie zegara na kościele Wszystkich Świętych. Również tam prace powierzono Janowi Markowi. W 2026 roku zegar wrócił na wieżę i znów pokazuje czas – a społeczność świętowała to wydarzenie jako powrót „głosu kościelnego czasu”.

Te przykłady z Opolna-Zdroju, Dětřichova i Kunratic pokazują, że nawet w małych miejscowościach przywrócenie zegara na wieży potrafi stać się ważnym symbolem wspólnoty i troski o dziedzictwo. Heřmanice, leżące w tym samym mikroregionie, również należą do tego grona przygranicznych wsi, w których historia i codzienność ściśle się przeplatają.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.