25 maja 2026 roku odbyła się 34. Sesja Rady Miejskiej w Bogatyni. Choć w porządku obrad dominowały rutynowe sprawozdania i bieżące zapytania, wielogodzinna debata lokalnych samorządowców przyniosła szereg kluczowych informacji dla przyszłości gminy – od rewolucji w okolicznych lasach, przez niepokojące dane finansowe, aż po plany budowy wielomilionowej ekospalarni. W tle obrad pojawił się również głośny personalny spór o ochronę mandatu jednego z radnych.
Nowe prawo, pilne apele i obrona radnego, zdjęcie archiwalne na podstawie esesja.pl
Obrady rozpoczęły się od kwestii formalnych, które wymagały od radnych natychmiastowej elastyczności. Przewodnicząca Rady Miejskiej poinformowała zgromadzonych o wejściu w życie nowelizacji Ustawy o samorządzie gminnym (21 maja 2026 r.), co wymusiło procedowanie uchwał w nowym reżimie prawnym.
Korzystając z inicjatywy uchwałodawczej, do agendy wprowadzono cztery pilne projekty. Wśród nich znalazł się m.in. apel o wsparcie finansowe dla lokalnego Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej (SPZOZ) oraz wniosek do koncernu energetycznego PGE w sprawie rozwoju energetyki gazowej.
Najwięcej poruszenia w kuluarach wywołał jednak punkt dotyczący odmowy wyrażenia zgody na rozwiązanie stosunku pracy z jednym z radnych. Pracodawca samorządowca dążył do zwolnienia go z pracy, co zgodnie z polskim prawem wymaga uprzedniej, oficjalnej zgody Rady Miejskiej. Radni stanęli jednak murem za swoim kolegą z ław samorządowych – projekt uchwały blokującej zwolnienie wprowadzono do porządku obrad, a następnie przegłosowano przytłaczającą większością 21 głosów, co w praktyce oznacza objęcie radnego pełną ochroną przed utratą zatrudnienia. Nie pierwszy raz.
Ważnym punktem sesji było szczegółowe sprawozdanie Nadleśnictwa Pieńsk, które przedstawił Zastępca Nadleśniczego, Adam Duchaczek. Z zaprezentowanych danych wynika, że gospodarka surowcem drzewnym na terenie gminy rozwija się intensywnie – krajowi klienci zakupili w systemie aukcyjnym aż 53 tysiące metrów sześciennych drewna.
Leśnicy kładą jednak nacisk na ekologię i bezpieczeństwo klimatyczne. Trwa proces likwidacji sztucznych monokultur świerkowych i sosnowych, pamiętających jeszcze minione stulecie. Ustępują one miejsca rodzimym gatunkom liściastym, głównie dębom i bukom. Proces ten nie jest jednak łatwy. Młode nasadzenia padają ofiarą lokalnej populacji jeleniowatych, co zmusza nadleśnictwo do ponoszenia znacznych kosztów ochrony upraw. Na terenie samej Bogatyni nowe odnowienia objęły w minionym okresie blisko 6 hektarów. Leśnicy zmagają się również z plagą kradzieży drewna, która nasila się w momentach wzrostu cen paliw opałowych.
Najwięcej emocji wzbudziła jednak debata nad sprawozdaniem Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (PEC). Radni podjęli twardą dyskusję z prezesem spółki o danych za 2025 rok. Dociekano, dlaczego na sieci ciepłowniczej odnotowano stratę ponad 20 tysięcy metrów sześciennych czynnika grzewczego, co przełożyło się na stratę rzędu 370 tysięcy złotych. Padły pytania o skuteczność metody „kontrastu” (barwienia wody), która miała wykryć nieszczelności i ochronić kieszenie mieszkańców przed podwyżkami taryf.
W tle problemów z bieżącą infrastrukturą pojawił się jednak temat gigantycznej inwestycji. Bogatynia została ujęta w strategii województwa dolnośląskiego jako optymalna lokalizacja dla spalarni odpadów komunalnych. Prezes PEC potwierdził, że w ramach cotygodniowych paneli eksperckich analizowanych jest około dziesięciu wariantów modernizacji systemu grzewczego, a instalacja termicznego przekształcania odpadów z odzyskiem energii jest opcją wiodącą. Z racji tego, że inwestycja pochłonie setki milionów złotych, władze gminy rozpoczęły już rozmowy o potencjalnym wsparciu finansowym z Europejskiego Banku Inwestycyjnego.
Końcówka sesji upłynęła pod znakiem pytań o bieżące inwestycje i mienie komunalne. Burmistrz Bogatyni zebrał gratulacje za skuteczne pozyskanie środków zewnętrznych od Marszałka Województwa na rewitalizację parku w Opolnie-Zdroju. Samorządowiec ostudził jednak zapał mieszkańców liczących na remont dawnego wiejskiego ośrodka zdrowia w tej samej miejscowości. Z uwagi na gigantyczne koszty modernizacji i przystosowania budynku, gmina podjęła decyzję o wystawieniu nieruchomości na sprzedaż.
Emocje wywołał również temat nowo wybudowanej ścieżki rowerowej do Zatonia. Radni alarmowali, że na trase znajduje się kilka rażących usterek konstrukcyjnych, które wymagają natychmiastowej ingerencji, zanim obiekt zostanie oficjalnie odebrany. Burmistrz zapewnił, że wykonawca został zobowiązany do usunięcia wszystkich wad do końca maja, zaznaczając jednak, że ostateczne procedury odbiorowe mogą z tego powodu przeciągnąć się na pierwsze dni czerwca.