Wyobraźcie sobie Państwo taką sytuację: robicie remont, zrywacie stare deski, a tam – zamiast kurzu i pajęczyn – czas zatrzymał się w miejscu. W jednym z bogatyńskich domów odkryto właśnie fragmenty gazet z listopada 1933 roku. I choć świat stał wtedy na krawędzi wielkich zmian, to z pożółkłych stron wyłania się obraz... całkiem zwyczajnego życia, w którym największym problemem był brak węgla albo trudna zagadka w kąciku rozrywkowym.

Rady cioci Eriki i patriotyzm na śniadanie, fot. Czytelnik

Na pierwszy ogień idzie dodatek dla młodzieży – "Deutsche Jugend". Jeśli myśleliście, że dzisiejsze poradniki w stylu „jak żyć” to nowość, byliście w błędzie. Mamy tu stały kącik pt. "Tante Erikas Spiel- und Plauderecke" (Kącik zabaw i pogaduszek cioci Eriki). Ciocia Erika, z cierpliwością godną anioła, opisuje przygody swojego chrześniaka Eberharda. Mały Eberhard to złote dziecko: pomaga, dziękuje i nie marudzi przy obiedzie. Podejrzewamy, że ciocia Erika nieco koloryzowała, żeby zawstydzić inne dzieciaki w okolicy!

Zaraz obok, dla równowagi, znajdziemy podniosły wiersz Fichtego, który przypomina młodziutkim czytelnikom, że przyszłość narodu leży w ich rękach. Ciężki kaliber jak na poranną lekturę przy kakao, ale cóż – takie to były czasy.

Największą frajdę sprawia jednak "Rätselecke" (Kącik zagadek). Znaleźliśmy tam rozwiązania z poprzedniego numeru. Jeśli ktoś z Państwa od 93 lat zastanawiał się, jakie było rozwiązanie zagadki nr 3, to spieszymy z pomocą: brzmiało ono „Königshütte” (dzisiejszy Chorzów). Można wreszcie odetchnąć z ulgą i zamknąć ten rozdział historii!

Dla ambitnych było też „zadanie z literami”, gdzie z wyrazów Au, Wert, Schaum należało ułożyć znane przysłowie. Wygląda na to, że nasi przodkowie w Bogatyni (wtedy Reichenau) gimnastykowali mózgi równie chętnie, co my dzisiaj nad sudoku.

Prawdziwa perełka kryje się jednak w ogłoszeniach drobnych. Potrzebujecie Państwo silnika rowerowego o zawrotnej mocy 1,8 KM? Pan M. Hierki z Gubina miał taki na sprzedaż – „mało używany, jak fabrycznie nowy”.

A jeśli komuś było zimno w stopy, firma W. Pietschmann Nachf. pod numerem telefonu 1734 (tak, tylko cztery cyfry!) polecała się z transportem węgla brunatnego i drewna opałowego. Jak widać, pewne tematy w naszym regionie są absolutnie ponadczasowe – węgiel był, jest i będzie tematem numer jeden.

Lektura tych skrawków to niezwykła podróż w czasie. Z jednej strony wielka polityka i patetyczne hasła, a z drugiej – ogłoszenia o sprzedaży starego pieca kuchennego ("mało używany, dla 4-6 osób") i porady, jak być miłym dzieckiem.

Znalezisko z Bogatyni przypomina nam, że niezależnie od dekady, ludzie zawsze chcieli tego samego: mieć ciepło w domu, sprawny środek transportu i chwilę rozrywki przy dobrej zagadce. No i może trochę świętego spokoju, o który w 1933 roku było już coraz trudniej.

Kolejne sensacyjne znaleziska z remontów prosimy zgłaszać do redakcji – chętnie sprawdzimy, co jeszcze ukryli przed nami dawni mieszkańcy!

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.