W mediach społecznościowych zawrzało po udostępnieniu nagrania z sesji Rady Miejskiej w Bogatyni. Radny Jerzy Wiśniewski w dosadnych, prześmiewczych słowach skomentował brak ogólnodostępnej toalety publicznej w mieście. Nagranie, które pierwotnie pojawiło się w materiałach TV Bogatynia, zostało udostępnione przez radnego Mariusza Arendarczyka, błyskawicznie stając się „hitem” lokalnego internetu.

„Kibla nie potrafimy otworzyć”, fot archiwum bogatynia.info.pl

Podczas obrad radny Wiśniewski, nawiązując do planowanych wielomilionowych inwestycji (w tym biogazowni przy budżecie gminy opiewającym na 280 mln zł), wytknął władzom miasta niemoc w podstawowej kwestii:

„My się zajmujemy biogazownią, a my nawet kibla nie potrafimy otworzyć. [...] Ja wiem, o co chodzi, to jest koncepcja na oszczędność – nieużywany przedmiot nie będzie się tak szybko starzał, marnował. Nie otwierajmy tego kibla jeszcze przez pięć lat, nie będziemy musieli inwestować w ten temat” – ironizował radny.

Wypowiedź dotyczyła konkretnie zamkniętej toalety w parku miejskim, która mimo istnienia, pozostaje niedostępna dla mieszkańców.

Pod postem radnego Arendarczyka wylała się fala komentarzy. Choć forma wypowiedzi Jerzego Wiśniewskiego wywołała u wielu uśmiech, poruszony problem okazał się dla bogatynian wyjątkowo bolesny i realny.

Jedna z mieszkanek, pani Teresa, zauważyła, że brak toalet drastycznie ogranicza mobilność rodzin z dziećmi z niepełnosprawnościami: „W weekendy nie wychodzimy z naszymi dziećmi, bo w razie potrzeby nie ma gdzie wejść”.

Internauci wytykają, że podobny problem występuje nad Zalewem, gdzie toaleta miała powstać już trzy lata temu.

Część komentujących ocenia sprawę surowiej, wytykając władzom brak skuteczności. „Debaty bez końca i bez konkretów... a twarze wciąż te same” – pisze pani Aneta.

Temat miejskiej toalety powrócił niczym bumerang przy okazji ubiegłorocznych debat nad przeksięgowaniem środków na dokończenie innej sztandarowej inwestycji – kąpieliska Aquatynia. Decyzje te wzbudziły wówczas  spore wątpliwości radnych. Trudno nie odnieść wrażenia, że gmina wykazuje się nadzwyczajną sprawnością w „przesuwaniu milionów” na wielkie projekty, podczas gdy kapituluje przed wyzwaniem, jakim jest przekręcenie klucza w drzwiach toalety.

Jak zauważają radni, gmina realizuje mniej i bardziej skomplikowane inwestycje, a jednocześnie ma problem ze spełnieniem najbardziej podstawowych wymagań ustawy o czystości i porządku. To fascynujący paradoks: potrafimy budować skomplikowane systemy rekreacji wodnej, ale obsługa jednego szaletu przerasta możliwości decyzyjne magistratu. Jak zauważono na sesji Rady Miejskiej już w ubiegłym roku - miejska toaleta jest już całkowicie wyremontowana i gotowa do otwarcia. Obiekt został odnowiony w ramach drugiego etapu przebudowy Alei Żytawskiej. Infrastruktura czeka, płytki lśnią, instalacje działają, ale wciąż brakuje tego jednego, magicznego podpisu pod decyzją o jej faktycznym uruchomieniu.

Sytuacja w Bogatyni pokazuje jaskrawy kontrast między wielkimi wizjami inwestycyjnymi a codziennymi potrzebami mieszkańców. Choć ironia radnego Wiśniewskiego „rozbiła system”, jak piszą internauci, za humorem kryje się poważny problem sanitarny i wizerunkowy miasta. Mieszkańcy mają nadzieję, że po tak szerokim odzewie w sieci, „słowa staną się sprawcze” i toaleta w parku w końcu zostanie otwarta. Kurtyna.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.