Tuż za granicą, w Czechach jeden mężczyzna właśnie odkrył wysoce nielegalną metodę na walkę z drogim paliwem. 32-letni „przedsiębiorca” z regionu libereckiego uznał, że płacenie za benzynę to jedynie zbędna sugestia. Jego błyskotliwy biznesplan zakładał tankowanie „pod korek” i szybki odjazd w stronę zachodzącego słońca. Niestety dla niego, finał tej działalności okazał się mniej filmowy, a bardziej policyjny.
Fot. czeska policja
Mężczyzna najwyraźniej pomylił stacje benzynowe z darmowymi punktami dystrybucji darów. W styczniu i lutym regularnie pojawiał się swoim Seatem Toledo na stacjach w krajach libereckim i środkowoczeskim. Nie bawił się jednak w półśrodki – wybierał paliwo premium, które lał nie tylko do baku, ale i do całego arsenału kanistrów poukrywanych w bagażniku. Łącznie „zaoszczędził” w ten sposób ponad 20 tysięcy koron, stając się nieoficjalnym rekordzistą regionu w kategorii zuchwałości.
Początkowo nasz bohater stawiał na minimalizm – po prostu zdejmował tablice rejestracyjne, licząc na to, że nikt nie zauważy braku tak istotnego elementu auta. Później przeszedł na „wyższy poziom” wtajemniczenia i zamontował blachy skradzione z innego pojazdu. Myślał, że jest nieuchwytny, ale zapomniał o jednym: policjanci miewają dobrą pamięć do twarzy recydywistów.
Wielka kariera paliwowego pirata legła w gruzach w Hradku nad Nysą. To właśnie tam, w wolny dzień, na spacerze zauważył go jeden z czujnych funkcjonariuszy. Szybki telefon do kolegów z patrolu i po chwili Seat Toledo był już otoczony przez mundurowych z Liberca i Hrádka.
Kiedy policjanci zajrzeli do środka, okazało się, że 32-latek jechał „na podwójnym gazie”, choć w nieco innym znaczeniu. Testy wykazały, że był pod wpływem metamfetaminy i marihuany. Jakby tego było mało, mężczyzna prowadził auto, mając orzeczony sądowy zakaz wsiadania za kółko. Można więc powiedzieć, że złamał niemal wszystkie możliwe przepisy.
Choć metoda „na kanister i ucieczkę” wydawała się sprawcy genialna, czeski wymiar sprawiedliwości ma na ten temat inne zdanie. Zamiast darmowej benzyny, 32-latek dostał darmowy nocleg w policyjnym areszcie i perspektywę dwóch lat „wakacji” za kratkami. Policja postawiła mu zarzuty kradzieży oraz utrudniania wykonania wyroku sądu.
Morał z tej historii jest krótki: jeśli chcesz tankować paliwa premium, upewnij się najpierw, że nie jesteś pod wpływem narkotyków, masz prawo jazdy i – co najważniejsze – masz zamiar wyjąć portfel przy kasie.