Do niecodziennego zdarzenia doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w pobliżu centrum Liberca. Kierowca samochodu osobowego, po wypadnięciu z trasy, wylądował w korycie Nysy Łużyckiej. Strażacy, którzy przybyli na miejsce w zaledwie 3 minuty, zastali poszkodowanego siedzącego na konstrukcji auta wystającej z wody.
Fot. Straż Pożarna Liberec
Do wypadku doszło tuż przed północą na ulicy Milady Horákové, na wysokości schroniska obok popularnego centrum nauki iQlandia. Według relacji świadków, kierowca jadący od strony centrum miasta nie opanował pojazdu na zakręcie, wypadł z drogi i po stromym zboczu stoczył się prosto do rzeki.
Kiedy jednostki straży pożarnej dotarły na miejsce, samochód leżał w rzece przewrócony na bok. Scena była nietypowa: kierowca zdążył opuścić kabinę i – nie chcąc moknąć w lodowatej wodzie – usadowił się na ramie okna bocznego havarowanego pojazdu.
„Dzięki szybkiej interwencji, przy użyciu drabin nasadkowych, strażacy uratowali rannego mężczyznę, który w chwili przyjazdu jednostki znajdował się już poza kabiną, na zewnętrznej konstrukcji auta” – potwierdziła rzeczniczka straży pożarnej, Jaroslava Benešová.
Strażacy natychmiast sprawdzili, czy z uszkodzonego pojazdu nie wyciekają płyny eksploatacyjne, które mogłyby skazić rzekę. Na szczęście nie stwierdzono wycieków, więc użycie zapór sorpcyjnych nie było konieczne.
Akcja wydobycia wraku została zaplanowana na wtorkowe przedpołudnie (3 lutego). W operacji wzięli udział zawodowi strażacy z Liberce oraz specjalistyczna jednostka straży kolejowej (HZSp Správa železnic), która dysponuje ciężkim wozem ratownictwa technicznego z silnym żurawiem. Wspólnymi siłami udało się bezpiecznie wyciągnąć auto z koryta Nysy.
Wskazówka dla czytelników: Ulica Milady Horákové jest w tym miejscu dość zdradliwa, zwłaszcza przy dużej prędkości. To kolejne przypomnienie, by zachować ostrożność w nocy, gdy nawierzchnia może być śliska.