Bogatynia 2016 – rok, w którym benzyna była tańsza, ulice zmieniały ideologię, a szpital i rada miejska grały w „kto następny rezygnuje?”
Zmiana nazwy osiedla, fot. archiwum bogatynia.info.pl
Ach, 2016 w Bogatyni! Benzyna po 4,16 zł za litr – tankowaliśmy i czuliśmy się jak arystokraci na stacji paliw. Miasto huczało od Turowa, pomidorów, przygranicznych absurdów i samorządowego serialu. Oto lekki, przegląd roku, w którym nuda nie miała wstępu.
Najpierw dekomunizacja ulic – hit sezonu. Ustawa przyszła i powiedziała: „Dość czerwonych nazw na mapie!”. Burmistrz powołał zespół, który wymyślił, że ulica XXV-lecia PRL stanie się nagle Osiedlem Orła Białego. Brzmi patriotycznie, ale na przystankunpytano: „Jaki znak Twój?”. Do dziś "lecia" pozostaje "lecia". Przodownicy Pracy, Armii Czerwonej, Ludowa – poszły do lamusa. Debaty były gorętsze niż kocioł w elektrowni.
Potem światło w szklarni Citronex – 10 hektarów pomidorów świeciło nocą jak wielki neon na Times Square. Czesi z Liberca nie mogli spać, astronomowie narzekali, że zamiast gwiazd widzą polski warzywny billboard. Media zza granicy pisały o „świetlnym smogu z Bogatyni”, jakbyśmy wymyślili nową broń do wojny memów. W marcu podpisano rozejm: plandeki, ekrany, lampy przyciemnione. Pokój na granicy – do następnego zbioru pomidorów.
A teraz wisienka na torcie: Karbonalia, czyli Bogatyńskie Dni Węgla i Energii! W 2016 roku festiwal przeszedł wielką metamorfozę. Po latach organizacji przez zewnętrzną firmę samorząd powiedział: „Dość, robimy to sami!”. Nowa formuła, miała być tańsza, bardziej lokalna, z większym udziałem przedsiębiorców z gminy. Efekt? Miasto wypełniło się ludźmi, kramami, atrakcjami i dumą z „worka turoszowskiego”. Były Mistrzostwa w Pchaniu Wózka z Węglem, „Zupa z Dinozaura”, widowisko tańczących fontann, koncerty gwiazd.
Kulturalnie dalej nieźle: Jamal 27 października przywiózł reggae – bilety rozchodziły się jak świeże bułeczki, a konkurs na bogatynia.info.pl z free wejściówkami miał więcej chętnych niż wybory. Dla punkowej braci – Dezynfekcja wróciła po 20 latach od debiutu i dała jubileuszowy koncert w Sieniawce. Głośno, szybko, undergroundowo – klasyka.
Profil facebook.com/bogatynia_info przekroczył 3000 obserwujących – dziś to brzmi jak prehistoria, ale wtedy był to lokalny fenomen. Ludzie scrollowali newsy o wszystkim: od Karbonaliów, przez dożynki, po codzienne dramaty.
Samorząd nie próżnował: rezygnacja radnego (Artur Siwak złożył mandat, a potem… wrócił w wyborach uzupełniających – klasyka „odchodzę, ale nie na zawsze!”). Zmiana dyrektorki szpitala – w kwietniu Jolanta Syposz odeszla, szpital też tonął w długach, NIK kręcił nosem na dotacje, strata pół miliona miesięcznie… Obowiązki przejął ktoś tymczasowo, z urzędu.
Rozpoczęto prace na ścieżce rowerowej przy Alei Zesłańców Sybiru (rowerowa rewolucja dopiero raczkowała), wielka akcja ratowania dziewczyny z Bogatyni (solidarność była, celebryci w tle), i ceny paliwa, które pozwalały dojeżdżać do pracy bez płaczu.
Podsumowując: 2016 w Bogatyni to był rok wielkich świateł (szklarnia), wielkich zmian (ulice, kadry, formuła Karbonaliów), wielkich koncertów (od reggae po punk) i wielkich rezygnacji (szpital, rada – kto następny?). Miasto kopalni, pomidorów, przygranicznego absurdu i lokalnego folkloru. Klasyka małego miasteczka z wielkimi emocjami.
A Wy który moment pamiętacie najmocniej? Bo ja do dziś nucę: „Policeman… na Osiedlu Orła Białego, przy tańczących wspomnieniach Karbonaliów!”