Wrocławskie krasnale to symbol Dolnego Śląska, ale w Bogatyni narodziła się nowa tradycja miniaturowych figur. Przybliżamy sylwetkę artystki, która stoi za tym projektem. Marlena Zakrzewska z Pracowni Rzeźby Biały Kot Studio opowiada o procesie twórczym, trudnościach w odlewaniu brązu i o tym, co odróżnia jej pełne ciepła rzeźby od popularnych w regionie skrzatów. W wywiadzie z Redakcją bogatynia.info.pl poznajemy kulisy pracy, która ma za zadanie wprowadzić odrobinę uśmiechu w miejską przestrzeń.

Marlena Zakrzewska z Pracowni Rzeźby Biały Kot Studio podczas pracy nad bogatyńską rzeźbą, fot. archiwum prywatne 

Redakcja bogatynia.info.pl: W Polsce, a zwłaszcza na Dolnym Śląsku, figurki tego typu nieodparcie kojarzą się z wrocławskimi krasnalami. Jakie cechy artystyczne lub narracyjne stanowią o unikalności Państwa rzeźb i co wyraźnie odróżnia je od krasnali z Wrocławia?

Marlena Zakrzewska z Pracowni Rzeźby Biały Kot Studio: Małe rzeźby plenerowe budzą skrajne emocje — mają swoich zagorzałych miłośników i równie stanowczych sceptyków. To forma, która opiera się przede wszystkim na solidnym rzemiośle, a jednak niesie w sobie coś więcej niż tylko technikę – odrobinę zabawy, lekkości i uśmiechu. Tworzone przeze mnie figury miejskie pełne są detali i pogody ducha. Lubię, gdy nie straszą dzieci ani przechodniów, lecz przeciwnie – zapraszają do uśmiechu, do krótkiego spotkania z czymś dobrym i życzliwym. Bo czemu nie miałoby być łatwiej? Te rzeźby nie powstają dla mnie. Powstają dla ludzi – mieszkańców miast, którzy mijając je codziennie, mogą choć na moment poczuć się lepiej we współczesnym świecie.

Jaki jest Pani kluczowy krok w procesie projektowania, który pozwala na przełożenie specyfiki danego zawodu na miniaturową, ale wyrazistą formę rzeźbiarską?

Kluczowy krok w procesie projektowania to nade wszystko dobra wspólpraca z Urzędem Miasta. To właśnie miasto wskazuje na atrybuty definujące daną postać.

Jakie techniki stosuje Pani, aby nawet bez tabliczki informacyjnej, obserwator od razu rozpoznał, jaką profesję symbolizuje dana figurka? Co jest tym "wizualnym skrótem"?

Atrybut.

A w jaki sposób decyduje Pani, które atrybuty są niezbędne, a z których można zrezygnować, by rzeźba zachowała urok miniatury, a jednocześnie była czytelna w przekazie?

Decyduje o tym nade wszystko budżet.

Która z dotychczas zrealizowanych profesji, w tym górnicy i nowo odsłonięte rzeźby, okazała się najtrudniejsza do ujęcia w tej skali i formie, i dlaczego?

Wykonałam ponad 300 rzeźb plenerowych. Jeśli współpraca z Zamawiającym przebiega dobrze - efektem są takie rzeźby, jakie zostały stworzone dla Bogatyni. Najtrudniejsza rzeżba - to ta, którą wykonałam dla klienta, który był daleki od ideału.

Figurki na szlaku bywają określane jako skrzaty czy krasnale, a lokalnie zdarza się, że mówi się o nich "dziadki". Czy sama nadała im Pani jakąś roboczą nazwę, a jeśli nie, to jak określiłaby je Pani w skrócie?

Ja i moi współpracownicy nazywamy rzeźby dla Bogatyni "Górnikami" ze względu na pierwsze wykonane dla miasta realizacje.

Jakie emocje towarzyszą Pani podczas tworzenia, a co najważniejsze – jakie emocje mają być widoczne na twarzy rzeźby, aby nawiązać kontakt z mieszkańcem i turystą?

Otwartość i serdeczność. To cechy, które powinny pojawić się jako pierwsze. Staram sie jednocześnie podczas projektowania rzeźby tak ustawić głowę figury względem ciała, aby wyrzeźbiona postać współistniała z nami w realnym świecie. Ważna tutaj jest mimika i gest.

Na etapie modelowania – czy ma Pani świadomie wypracowany "styl Pracowni Biały Kot Studio" widoczny we wszystkich figurkach, czy każdą rzeźbę traktuje Pani jako zupełnie odrębne dzieło?

Ten styl zmienia się raz na kilka miesięcy. Każdą serię rzeźb jaką tworzę opracowuję z klientami. Wyznacznikiem jednak zawsze był dla mnie uśmiech i ten towarzyszy okolo 80% rzeźb plenerowych, jakie stworzyłam.

Jak udaje się Pani nadać każdej figurce indywidualny charakter i wyraz twarzy, aby nie były tylko masowymi kopiami, ale miały w sobie element "duszy", typowy dla rzemiosła artystycznego?

Gdy rzeźbię wchodzę z figurą w pewnego rodzaju rozmowę. Wyobrażam sobie, co ona chce przekazać, czasami wymyślam jakieś imię, żeby było łatwiej. Potem pojawiają się emocje. Gdy ktoś ogląda z zewnątrz mój proces tworzenia widzi setki min, jakie pojawiają sie na mojej twarzy. Jeśli skupię się wystarczająco - figura pozyska osobowość i serce - a na pewno część mnie samej.

Proszę opisać moment, w którym rzeźba opuszcza pracownię – jakie wykończenie i obróbkę otrzymuje, aby być odporną na uszkodzenia i warunki atmosferyczne po zainstalowaniu w plenerze?

Każdy model jest odlewany w brązie metodą wosku traconego. Każda rzeźba jest tradycyjnie patynowana i woskowana.

***

Marlena Zakrzewska to wszechstronna artystka – rzeźbiarka, malarka, projektantka i twórczyni instalacji – znana przede wszystkim z działalności pod szyldem Pracowni Rzeźby Biały Kot Studio. Jest autorką licznych miniaturowych rzeźb plenerowych, w tym figur, które zdobią przestrzeń Bogatyni ("Górnicy") oraz współtwórczynią wrocławskiego projektu krasnali, który realizuje od 2005 roku.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.