Dzisiaj mija 57 lat od dnia, który na dwie dekady zmienił bieg historii Czechosłowacji. 21 sierpnia 1968 roku wojska Układu Warszawskiego wkroczyły do kraju, kładąc kres Praskiej Wiośnie i wolnościowym aspiracjom społeczeństwa.
Czołgi we Frydlancie, zdjęcie z archiwum miejskiego Frýdlantu opublikowane przez Miasto Frydlant (mesto-frydlant.cz)
Inwazja pięciu komunistycznych państw, dowodzona przez Związek Radziecki, rozpoczęła się tuż po północy. Kolumny czołgów i pojazdów wojskowych wjechały do ówczesnego Północnoczeskiego Kraju przez przejścia graniczne w Habarticach i Nové Město pod Smrkiem. Przez Frydlant przetoczyły się sznury wozów okupanta, a śladem tamtych wydarzeń są archiwalne fotografie z Muzeum Miejskiego we Frydlancie.
Ten dzień to bolesna data w historii Czechów i Słowaków, symbolizująca początek dwudziestu lat dyktatu Moskwy. Co roku upamiętniana jest rocznica na placu Dr. E. Beneša w Libercu. To miejsce było świadkiem krwawych starć podczas zajmowania miasta.
Reżim komunistyczny nazwał później tę militarną agresję "bratnią pomocą", która trwała 21 lat i pochłonęła wiele ofiar. W samym Libercu zginęło dziewięć osób, co stanowiło największą liczbę ofiar w stosunku do stolicy kraju.
Jak podaje rzecznik Libereca 9 osob zapłacilk życiem podczas brutalnej inwazji. Najmłodszy z nich miał zaledwie 19 lat, najstarszy 72. Sześć ofiar zginęło w porannej, bezsensownej strzelaninie w okolicach libereckiego ratusza, a trzy kolejne osoby straciły życie w równie bezsensownym wypadku, gdy jeden z przejeżdżających czołgów uderzył w pasaż handlowy.
Nowe światło na te wydarzenia pojawiło się we wspomnieniach Zbigniewa Zbyszyńskiego, który opisuje pojawienie się czołgów w Bogatyni. W nocy z 20 na 21 sierpnia 1968 roku do Bogatyni, transportem kolejowym, dotarły czołgi typu T-54 i T-55, będące wówczas bardzo nowoczesnym sprzętem. Po rozładowaniu kolumna pojazdów przejechała przez ówczesne ulice Daszyńskiego, Bojowników, Armii Czerwonej oraz 1 Maja. Przyjazd czołgów, którego potężny warkot i zgrzytanie gąsienic obudziło mieszkańców, był częścią operacji Dunaj, czyli interwencji Układu Warszawskiego w Czechosłowacji. Jak wspomina świadek, który miał wtedy zaledwie pięć lat, widok ten był na tyle zaskakujący, że wzbudzał zaciekawienie mieszkańców. Żołnierze z karabinami nakazywali ludziom zasłaniać okna. Co ciekawe, ten sam świadek w przyszłości służył w wojsku, w pułku czołgów, które widział jako dziecko. Więcej na temat wspomnień pisaliśmy w artykule Historia Bogatyni: wydarzenia, których byłem świadkiem. Widziane oczami dziecka... [film].