Praca w górnictwie wiąże się z wieloma zagrożeniami, ale nie wszystkie z nich są oczywiste. Dowodem na to jest zdarzenie, do którego doszło w ostatnich dniach w Kopalni Węgla Brunatnego „Turów”. W trakcie prac w wyrobisku natrafiono tam na niewybuchy z czasów II wojny światowej.
- 14 lipca w Kopalni Węgla Brunatnego „Turów”, przy wykonywaniu prac koparką w wyrobisku, odkryto niewybuchy – dwa, całkiem nieźle zachowane, niemieckie pancerfausty” – poinformował Wyższy Urząd Górniczy.
Po odkryciu niebezpiecznych materiałów natychmiast „z rejonu zagrożenia niezwłocznie wycofano załogę i wstrzymano ruch”. Teren został zabezpieczony, a inspektor Okręgowego Urzędu Górniczego we Wrocławiu przeprowadził oględziny miejsca zdarzenia.
Dzień później do akcji wkroczyli wojskowi saperzy. Jak czytamy w komunikacie: „Następnego dnia do akcji przystąpili powiadomieni o zdarzeniu wojskowi saperzy, którzy profilaktycznie przeszukali rejon zagrożenia. Znaleźli jeszcze jednego pancerfausta oraz jedną głowicę”.
Łącznie zneutralizowano cztery głowice z pancerfaustów. „Ostatecznie, przed godz. 15.00 zdetonowali cztery głowice z pancerfaustów, usuwając zagrożenie z rejonu wydobycia” – poinformował WUG.
Dzięki sprawnej akcji służb oraz wzorowej reakcji kopalni, nikomu nic się nie stało. Zdarzenie pokazuje jednak, że nawet dziś, osiemdziesiąt lat po wojnie, jej śmiertelne pozostałości nadal mogą zagrażać życiu i bezpieczeństwu pracowników.
Fot. WUG