Czwarta część filmowej serii "Bogatynia - wspomnienia dla nowego pokolenia" to niezwykły most łączący przeszłość z teraźniejszością. To opowieść stworzona z myślą o młodym pokoleniu, które nie zna miasta z czasów, gdy jego rytm wyznaczały gwizd pociągu i dym z kominów lokalnej winiarni. Ten dokument to cenna lekcja historii o Bogatyni, której rozwój nierozerwalnie splótł się z losami kopalni i zmieniającą się rzeczywistością polityczną.
Kadr z filmu, fot. na podstawie YouTube
Film zabiera nas w podróż do lat 50. i 60., kiedy to dynamiczny rozwój kopalni Turoszów zdefiniował na nowo krajobraz Bogatyni. Decyzje o przeniesieniu koryta rzeki Miedzianki czy budowie nowej linii kolejowej z wykorzystaniem historycznego, nitowanego mostu, były inżynieryjnymi i logistycznymi wyzwaniami, które świadczą o skali ówczesnych przemian. Dziś, pędząc przez miasto, mało kto zdaje sobie sprawę z ogromu pracy, jaka stała za tymi zmianami.
Centralnym punktem wielu wspomnień jest stacja kolejowa w Bogatyni. Jej charakterystyczny, drewniany budynek tętnił życiem. W latach 80. pociągi osobowe były oknem na świat, łącząc miasto nie tylko ze Zgorzelcem czy Lubaniem, ale nawet z odległym Białymstokiem. Dla wielu mieszkańców, dźwięk nadjeżdżającego pociągu był synonimem codzienności, podróży do pracy, szkoły czy rodziny. Niestety, w kwietniu 2000 roku gwizd lokomotywy umilkł, a wraz z nim zakończył się pewien rozdział w historii miasta. Budynek stacji, który spłonął na początku lat 90., pozostaje już tylko mglistym wspomnieniem.
Film z czułością przywołuje także obraz lokalnego przemysłu, który niegdyś stanowił o sile miasta. Opowieść o miejscowej winiarni, do której cysternami zwożono koncentrat winny, a która produkowała trunki cieszące się popularnością w całym regionie, to historia o przedsiębiorczości i lokalnej marce. Jej upadek i wyburzenie budynków w 1998 roku, a wraz z nimi bezpowrotna utrata cennych witraży z willi przedwojennego właściciela, to bolesny symbol transformacji, która nie zawsze szanowała dziedzictwo przeszłości.
Jednak "Bogatynia" to nie tylko opowieść o przemyśle i infrastrukturze. To przede wszystkim historia ludzi i ich zmagań z codziennością w trudnych czasach. Wprowadzenie systemu kartkowego po 1981 roku zmusiło mieszkańców do niezwykłej kreatywności. W filmie poznajemy historię Janka i Romka, dwóch niesłyszących przyjaciół, którzy z niezwykłą pomysłowością organizowali przemyt tytoniu i innych deficytowych towarów z sąsiednich Czech. Ich brawurowe wyprawy przez granicę to opowieść o woli przetrwania i ludzkiej solidarności w obliczu absurdów systemu. Niestety, ta historia ma również swój tragiczny wymiar – losy Janka, który zmarł na raka krtani, przypominają o cenie, jaką wielu zapłaciło za życie w tamtych czasach.
Dokument nie unika również trudnych tematów. Przedstawiony w nim obraz lokalnej milicji jest daleki od laurki. Film ukazuje funkcjonariuszy jako osoby często lojalne władzy komunistycznej, nierzadko bez odpowiedniego przygotowania, które swoją pozycję wykorzystywały do nadużyć. Opowieści o korupcji czy przymykaniu oka na przestępstwa rzucają cień na obraz "stróżów prawa" z tamtej epoki.
Czwarta część wspomnień o Bogatyni to poruszający obraz miasta w ciągłej transformacji. Widzimy, jak dawne budynki, takie jak przychodnia PKP czy sierociniec, znikają z mapy miasta, ustępując miejsca nowym obiektom handlowym i usługowym. To naturalna kolej rzeczy, jednak dzięki takim filmom, pamięć o tych miejscach i ludziach z nimi związanych nie ginie.
"Bogatynia" to niezwykle ważny dokument, który łączy pokolenia. Dla starszych jest to okazja do wzruszeń i powrotu do lat młodości. Dla młodego pokolenia – bezcenna lekcja historii, która pozwala zrozumieć, jak kształtowało się ich miasto i jak wyglądało życie ich rodziców i dziadków. To opowieść, która udowadnia, że historia to nie tylko daty i wielkie wydarzenia, ale przede wszystkim losy zwykłych ludzi, które składają się na niezwykłą opowieść o naszej małej ojczyźnie.
Film: