W wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Agnieszka Gąsior, dyrektorka Schlesisches Museum w Görlitz, opowiedziała o niezwykłym procesie integracji polsko-niemieckiej na pograniczu. Jej słowa rzucają nowe światło na historię i teraźniejszość Görlitz, miasta o dwóch twarzach, w którym licząca około 5 tysięcy osób polska mniejszość odgrywa kluczową rolę. Cały tekst można przeczytać tu: Polacy są tu największą mniejszością narodową. Gdyby ich nie było, miasto miałoby kłopoty.

Goerlitz, fot. archiwum bogatynia.info.pl

Po upadku Muru Berlińskiego i zjednoczeniu Niemiec, Görlitz, położone w dawnej NRD, zaczęło się wyludniać. Mieszkańcy masowo emigrowali na zachód, a miasto, zmagając się z problemami demograficznymi, otworzyło się na nowych przybyszów. Paradoksalnie, to właśnie Polacy, szukający pracy i nowego miejsca do życia, wypełnili tę lukę. Dziś stanowią największą mniejszość narodową, a ich obecność jest widoczna na każdym kroku. Jak podkreśla Gąsior, niemal w każdej restauracji można usłyszeć polski język, a codzienne życie obu miast, Zgorzelca i Görlitz, staje się coraz bardziej powiązane - możemy przeczytać w tekście Gazety Wyborczej. Kontekst może nawiązywać do sprawy Bogatyni i naszej integracji z miastami partnerskimi, szczególnie z Żytawą (Zittau).

Z wywiadu Gazety wynika, że integracja nie jest tylko zjawiskiem ekonomicznym. To także głęboka przemiana społeczna i kulturowa. Dzieci z obu stron granicy mają możliwość uczęszczania do szkół po sąsiedzku, co buduje naturalne relacje od najmłodszych lat. Wiele niemieckich dzieci uczy się języka polskiego, co jest świadectwem rosnącej otwartości. Z kolei polscy mieszkańcy stają się coraz bardziej aktywni w życiu kulturalnym Görlitz. Placówki takie jak Schlesisches Museum dostrzegają ten trend, oferując opisy ekspozycji, audioprzewodniki i wydawnictwa w dwóch językach.

Dyrektorka muzeum zwraca uwagę na postępujące zmiany pokoleniowe. Po dziesięcioleciach niepewności i obaw, Polacy w końcu uwierzyli, że są u siebie. To przełożyło się na wzrost zainteresowania historią regionu, która jest wspólnym dziedzictwem, a nie tylko „poniemieckim” reliktem.

Artykuł porusza także fascynujący wątek przenikania się kultur i historii. Wystawa „Przełomy 1945” w Schlesisches Museum ukazuje losy artystów, którzy na skutek zmiany granic musieli odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Wśród nich są takie postaci jak Jan Cybis, który dorastał w niemieckojęzycznej rodzinie, by później stać się jednym z najważniejszych polskich malarzy, czy Eryka i Jan Trzewik-Drostowie – słynni projektanci szkła, którzy mimo niemieckich korzeni, stali się ważnymi polskimi twórcami.

To właśnie w Görlitz, dzięki pracy takich instytucji jak Schlesisches Museum, można zrozumieć, że historia jest złożona i pełna niuansów. Poznanie odmiennych punktów widzenia – polskiego i niemieckiego – pozwala na pełniejsze zrozumienie przeszłości. Jak podsumowuje Agnieszka Gąsior: „Jesteśmy w dobrym momencie, gdy przezwyciężyliśmy wiele problemów i wiemy, że łączy nas wspólna historia. Nie da się jej schować pod dywan.” Görlitz i Zgorzelec to dzisiaj nie tylko sąsiednie miasta, ale rosnący w siłę symbol polsko-niemieckiej współpracy i wzajemnego szacunku.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.