Miał być radosny bieg po słodkości, a wyszedł wyścig i lekcja cierpliwości. Tegoroczny „Bieg po jajka”, zorganizowany przez bogatyński Ośrodek Sportu i Rekreacji, dostarczył emocji, których nie przewidzieli nawet sami organizatorzy. Wszystko przez jednego z rodziców, który potraktował Prima Aprilis wyjątkowo dosłownie.
Fot. OSiR
W minioną środę tereny rekreacyjne wypełniły się rekordową liczbą rodzin. OSiR nie kryje zadowolenia z frekwencji, która była wręcz imponująca, ale tegoroczne wydarzenie pozostawiło po sobie słodko-gorzki posmak. Wszystko przez incydent na starcie, który wprowadził niemały chaos w sportowy harmonogram.
Jak informują przedstawiciele OSiR-u, jeden z nadgorliwych rodziców postanowił nie czekać na oficjalny sygnał i samowolnie „wystartował” grupę dzieci, zanim reszta uczestników zdążyła się zebrać. W efekcie, gdy połowa młodych biegaczy poprawiała jeszcze wielkanocne koszyczki, „pionierzy” byli już w połowie trasy, zgarniając trofea z prędkością odkurzacza.
To był prawdziwy Prima Aprilis w praktyce, choć nikomu poza inicjatorem zamieszania nie było do śmiechu. Niestety, ten gest sprawił, że wiele dzieci nie miało równych szans w zabawie” – komentują rodzice.
A było o co walczyć! Przygotowania do imprezy trwały tygodniami, a statystyki robiły wrażenie: 1250 kolorowych jajeczek ukrytych w trawie, 250 Kinder Niespodzianek czekających na najsprawniejszych poszukiwaczy.
Niestety, przez „partyzancki start”, zapasy te zniknęły w tempie, którego nie powstydziliby się profesjonalni sprinterzy, zostawiając spóźnionych (choć punktualnych!) uczestników z poczuciem niedosytu.
Ośrodek Sportu i Rekreacji w oficjalnym komunikacie dziękuje wszystkim za przybycie, ale jednocześnie apeluje o zachowanie zasad fair play w przyszłości. Organizatorzy podkreślają, że fundamentem takich wydarzeń powinien być wzajemny szacunek i wspólna radość, a nie zasada „kto pierwszy, ten lepszy” stosowana przed czasem.
Miejmy nadzieję, że za rok jedyne niespodzianki, jakie spotkają uczestników, będą zapakowane w srebrotka, a rodzice-starterzy zostawią gwizdki w domu.
Tekst: na podstawie komunikatu OSiR