Tomasz Pilarski, biegacz związany z Bogatynią, ma na swoim koncie imponujące osiągnięcia w świecie biegów ultra, w tym zwycięstwo w niezwykle wymagającym UltraKotlina (140 km i 5100\text{ m} przewyższenia). Ultra-maratony to próba charakteru, fizycznej wytrzymałości i mentalnej siły. Jak udaje się pogodzić tę pasję z życiem codziennym i co dzieje się w głowie sportowca podczas kilkudziesięciu godzin samotnej walki w górach?

Tomasz Pilarski, fot. archiwum prywatne 

W rozmowie z naszą redakcją, Tomasz Pilarski zdradza kulisy swojego reżimu treningowego, mówi o marzeniu związanym z najtrudniejszym biegiem na świecie – UTMB, a także dzieli się cennymi radami dla tych, którzy dopiero marzą o przebiegnięciu swojego pierwszego ultra. Przedstawiamy wywiad, który odsłania, jak wygląda droga do przekraczania własnych granic i smak górskiego zwycięstwa.

Wywiad: Tomasz Pilarski – Ultrabiegacz z Bogatyni (bogatynia.info.pl)

Redakcja: Osiągnięcie takiego poziomu w ultra wymaga ogromnego poświęcenia. Czym zajmujesz się na co dzień poza bieganiem (zawodowo, hobbystycznie) i jak udaje Ci się pogodzić wymagający trening, długie wyjazdy na zawody i regenerację z resztą życia?

Tomasz Pilarski: Na co dzień pracuję zawodowo, a bieganie jest moją pasją, więc treningi planuję tak, by jak najlepiej wpasowały się w rytm dnia. Wymaga to dobrej organizacji. Staram się też dbać o regenerację i równowagę między treningami a życiem prywatnym.

Redakcja: Co jest dla Ciebie największą siłą napędową w biegach ultra? Czy jest to rywalizacja, samodoskonalenie, czy po prostu miłość do gór? Co w tym sporcie jest dla Ciebie najtrudniejszym wyzwaniem?

Tomasz Pilarski: Moją największą siłą napędową w biegach ultra jest chęć przekraczania własnych granic. Moment, w którym ciało mówi „dość”, a głowa decyduje, że jednak biegnie dalej. Ultra uczy cierpliwości, pokory i konsekwencji. Lubię góry, bieganie wśród nich daje mi spokój i poczucie wolności. Dla mnie to najlepszy sposób na oderwanie się od codzienności i naładowanie energii.

Redakcja: Bieg 140 km i 5100\text{ m} przewyższenia wymaga specyficznego przygotowania. Jaki jest kluczowy element Twojego reżimu treningowego przed startami w górach i jak wygląda typowy tydzień treningowy w szczycie przygotowań?

Tomasz Pilarski: Kluczowy jest regularny, mądrze zaplanowany trening i cierpliwość – w ultra liczy się wytrzymałość, nie tempo. W moim przypadku ogromną rolę odgrywa współpraca z trenerem Marcinem Świercem, który pomaga mi odpowiednio dobrać obciążenia i zadbać o regenerację. Równie ważne są właściwe odżywianie i odpoczynek, bo tylko wtedy organizm może się rozwijać i znosić długie obciążenia. Dużym wsparciem jest też dla mnie najbliższa rodzina, która często pomaga mi podczas zawodów.

Redakcja: Wspomniałeś, że od 20 km biegłeś samotnie. Co dzieje się w Twojej głowie przez te kilkadziesiąt godzin samotności w górach – czy to medytacja, wewnętrzna walka, czy momenty absolutnej euforii?

Tomasz Pilarski: Podczas samotnego biegu przez kilkadziesiąt godzin głowa przechodzi całą emocjonalną sinusoidę. Najpierw jest ekscytacja i lekkość, potem pojawia się monotonia, zmęczenie i wątpliwości. Z czasem bieg staje się rozmową z samym sobą. Najgorsze są noce, kiedy ze zmęczenia zdarzają się halucynacje. Na końcu zostaje czysta prostota: krok za krokiem prosto do mety.

Redakcja: W momentach kryzysu "głowa była mocniejsza". Jakie techniki mentalne stosujesz, aby utrzymać motywację, zarządzać bólem i przezwyciężyć chęć zejścia z trasy, kiedy organizm mówi "dość"?

Tomasz Pilarski: Przede wszystkim stawiam na spokój i skupienie. Dzielę dystans na małe etapy, by nie przytłoczyła mnie całość. Przypominam sobie, po co to robię i jak wiele już przeszedłem – to pomaga przetrwać każdy kryzys. Na takich festiwalach biegowych panuje świetna organizacja, a kibice dodają ogromnej mocy i motywacji.

Redakcja: Po takim wysiłku jak UltraKotlina regeneracja jest kluczowa. Jaka jest Twoja sprawdzona strategia regeneracyjna i jakie elementy (dieta, sen, zabiegi) są dla Ciebie najważniejsze w powrocie do pełni sił?

Tomasz Pilarski: Po takim biegu daję sobie czas na pełną regenerację – zarówno fizyczną, jak i mentalną. Przez kilka dni stawiam na odpoczynek, sen i lekkie spacery. Dbam też o dobre jedzenie, nawodnienie i rozciąganie. Kiedy ciało zaczyna wracać do formy, trener wprowadza mi spokojne treningi, żeby stopniowo odbudować siły.

Redakcja: Co czuje się, przekraczając metę po tak wyczerpującym biegu jako pierwszy? Czy to ulga, euforia, czy satysfakcja z idealnie zrealizowanego planu? Jak smakuje to zwycięstwo?

Tomasz Pilarski: Przekraczając metę jako pierwszy, czuję ogromną radość i satysfakcję. To moment, w którym cały trud przygotowań, wyrzeczenia, godziny treningów nabiera sensu. Towarzyszy temu też wdzięczność – dla bliskich, trenera i wszystkich, którzy mnie wspierają. To uczucie, którego nie da się porównać z niczym innym.

Redakcja: Wspomniałeś o zagranicznych startach. Co obecnie jest Twoim największym biegowym wyzwaniem lub marzeniem? Jaki typ trasy lub zawody najbardziej Cię pociągają na przyszły sezon?

Tomasz Pilarski: Moim marzeniem biegowym jest start w UTMB (Ultra Trail du Mont-Blanc), to najważniejszy i najbardziej prestiżowy bieg górski na świecie. Trasa liczy około 170 km i ponad 10 000\text{ m} przewyższenia, prowadząc przez Francję, Włochy i Szwajcarię wokół masywu Mont Blanc. Ukończenie tego biegu to marzenie większości ultrasów. To trochę jak „Ironman" w górach – tylko dłużej, wyżej i bardziej nieprzewidywalnie. Miałem już okazję wystartować w TDS, czyli jednym z biegów w ramach festiwalu UTMB, niestety ze względu na problemy zdrowotne nie udało mi się go ukończyć, ale to tylko zwiększa moją motywację, by wrócić tam silniejszym. W Polsce z kolei kusi mnie 240 km w Lądku, to byłby świetny sprawdzian dla ciała i umysłu. Na chwilę obecną koncentruję się na zbieraniu doświadczenia. Trening i jeszcze raz trening, a marzenia będą jak najbardziej osiągalne.

Redakcja: Skoro jesteś związany z regionem – dla tych, którzy chcą spróbować ultra-biegania w okolicy – gdzie w rejonie Bogatyni (lub najbliższych Górach Izerskich/Karkonoszach) znajdują się Twoje ulubione miejsca do treningów górskich i długich wybiegań?

Tomasz Pilarski: Zdecydowanie Góry Izerskie – to moje ulubione miejsce do treningów. Mam tam swoje wybiegane ścieżki między Stogiem Izerskim, Smrekiem a Świeradowem. Mają w sobie spokój, piękne widoki i idealne warunki do długich, górskich wybiegań. Lubię też nasze miejscowe lasy, zwłaszcza te zaraz za Bogatynią po czeskiej stronie, są świetne na codzienne treningi. Czasem wybieram się też w Karkonosze, ale to wymaga trochę więcej czasu i organizacji.

Redakcja: Jaka jest najważniejsza rada, jaką mógłbyś dać osobie, która marzy o ukończeniu swojego pierwszego ultra maratonu górskiego?

Tomasz Pilarski: Najważniejsze to podejść do pierwszego ultra z pokorą i cierpliwością. Tutaj nie liczy się tempo, tylko wytrwałość i głowa. Warto się dobrze przygotować, zadbać o odżywianie i słuchać swojego ciała. Nie bać się dystansu. Ultra to nie tylko bieganie, czasami to też wędrówka z elementami biegu i przede wszystkim – cieszyć się trasą, bo to naprawdę przygoda, której się nie zapomina.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.