Minus dziesięć nastało jak wiosna, fot. PitfallCzas taki nastał, że musiała ścisnąć. Musiała, pora taka – że już dalej ataku odwlec nie mogła. Jak co roku następuje, jak co roku zaskakuje – i o ile w pierwszy termin jest atakiem spodziewanym, nawet oczekiwanym, to taki odwleczony już raczej „strzałem zza węgła” się staje, ”z partyzanta” - tak mówią okrzepli weterani wiejskich zabaw. Po takim zaćmienie chwilowe następuje, oddechu brak, orientacji – ręce szukają oparcia, chwytu do kontry. Zgrabiałe z zimna

Powietrze ostre nagle omiata, ściska, wysysa energię; podobno cząsteczki materii pod wpływem niskiej temperatury ku bezruchowi, spowolnieniu się mają – albo też bezruch spadek tejże powodują i jest zimno... Jakkolwiek by to fizycy nie ogłosili to efekt końcowy ten sam. Zgodnie z zasadą homeostazy wejdzie zawsze tam, gdzie go nie ma, pokona przegrody i izolacje – przewagę chwilowo ma dużą. Przy minus dwadzieścia.

Pod ubranie się wciska, każdy otulony, gruby niemalże jak ludzik reklamujący opony do samochodów, tych co to w zimę na nich bezbłędnie się poruszać miały, skrępowany pod kilkoma warstwami kosmicznych technologii marznie jednak w końcówki ciała, te co właściwie nigdy dogrzać się nie dadzą – palce (końcówki), nos, uszy (opcjonalnie). Oby szybciej do domu, nie łamiąc nóg czy rąk po drodze. Spowolnienie, a nawet bezruch da się dostrzec... Spacerowiczów brak, dzieci, saneczek, ślizgaczy i mininart. Jak już ktoś się pokaże, to znaczy że musi...

Obserwować każdy pewnie lubi co to przyniosło nam te powietrze... Co poddało się bez walki, co jeszcze walczy, co pękło czy rozsadziło... Systemy grzewcze pracują pełną parą, tu rurki, pompki, wymienniki, czujniki i czynnik (sporny ostatnio), ci „nie objęci” obsługują całą paletę urządzeń od kosmicznie zaawansowanych po klasyczne „śmieciuchy”, a nawet polepione z gliny poniemieckie piece na których to wygrzewało kości kilka pokoleń... Obciążone prawie pod górną granicę lubią jak każde urządzenie zawieść. A to już w tych warunkach sprawa gorąca, taka co już na pasek newsów od razu wskakuje, jak rano wyjść ciężko i TV włącza z rana by podbudować się tym, że inni pewnie mają gorzej...

Awaria jakiejś poważniejszej magistrali wychładza błyskawicznie dość sporą rzeszę „objętych”, ci od śmieciuchów tego nie odczują – chyba że rurka jakaś przymarznie i kociołek wyfruwa raźno przed siebie razem z osmolonym operatorem i kawałkiem łazienki albo innego przyległego pomieszczenia, ci natomiast od gliniaków z kaflami, kuchenek westfalek i przeciążonych słoneczek raczej o sobie nie przeczytają, bo wsteczny ciąg i produkty spalania wysyłają po cichu wszystkich obecnych tam, gdzie podobno nie trzeba się już dogrzewać... Od wyziewów trujących.

Ścielą się te po „nieobjętych” kwartałach ulic, żółte, czarne z sadzą, cuchnące. Cuchnące tym bardziej, im bliżej wieczora, dociekać można czy to pora telewizyjno-kąpielowa powoduje wzrost emisji, czy też segregacja odpadów, czy może układy baryczne niewidoczne duszą to wszystko przy ziemi...

„Ja segreguję odpady- na te co palę w dzień i te co palę w nocy” - taki dowcip kiedyś słyszałem, to chyba ma umocowanie w praktyce, okien bowiem otworzyć

nie sposób, a i sąsiedzi patrząc po sobie dociekają czym kto dziś pali – w puli do wyboru plastiki wszelkie, guma ( „tak, ten to gumą po nocach pali, aż ogień z komina raz im poszedł i wodę w nocy na dachu lali” - słyszałem raz od jednego pana na składzie opału), opakowania zalegające, buty dziurawe, no i ta reszta w gestii domysłów. Dziwić się mimo wszystko trudno. „Energia musi mieć swoją cenę” - powiedziane zostało. Czyli paliwo spalane, wszelakie – tym bardziej.

I kolejna ciekawa obserwacja, taki serial prawie: „kto dziś nie wyjechał” - po parkingach stoją wozy skute mrozem, trudno się dobić do nich, ale lepiej jechać jednak niż iść, czy na komunikację czekać... Tej co tabor ma stary jak historia „solidarności” a zawodny jak obietnice polityka. Uda się albo nie, jedyna przewaga, że mają tego dużo, zawsze któryś... A tymczasem jest zimno, zwłaszcza jak się w miejscu stoi i czeka. Więc lepiej nie.

Czyli rozruchy poranne – rozruszniki w zwolnionym tempie ledwie, ledwie, łomot zaskakującego poniemieckiego diesla z nieujawnionym przebiegiem, maski w górze, kable taksówki. Dym niebieski albo całkiem czarny, albo wcale. Dyskusje i opinie kto jak i czym pomaga, który na „załatwianej”, zimowej a może „niemieckiej lepszej” się porusza, jakie baterie tej zimy poradziły i co do zamków, na szyby, na mróz... Jak który nie wyjedzie , to już stoi. Do ocieplenia, albo pomocy wezwanej – i tu łatwo nie jest, telefony „smyrane” w mróz głupieją, zanim wezwie taki holownik to pewnie pobudzi mylnymi wyborami tych co w książce najbliżej pociągowego... Ech, łatwo nie jest - póki co.

Minus dziesięć nastało jak wiosna. „Ciepło” - słychać na parkingach i składzie opału. Nic wprawdzie nie odtajało co zamarzło, ale już da się żyć. Zalew zmrożony przyciągnął łyżwiarzy pomimo braku przeprowadzonej rewitalizacji – oni jednak korzystają mimo to, wystarczy im nie przeszkadzać, zainteresowanie górkami saneczkowymi umiarkowane – albo „takie czasy mamy”, albo to ten niż demograficzny sławetny co to szkołę moją dawną zamknął na cztery spusty, narciarze biegowi również we własnym zakresie wydeptują szlaki po okolicy tam, gdzie warunki najkorzystniejsze, (a nikt nie kwapi się do uregulowania kwestii uprawiania czegokolwiek innego poza szarpaniem opon od kombajnu), spacerowicze pierwsi już są. Tym akurat przeszkodzić się nie da... Grzanie już na 2/3 gwizdka, ulga wyczuwalna. Bez czapek chodzić zaczynają, a i rękawiczki można sobie nawet zapomnieć. Słońce takie żywsze, czuć po prostu jak świeci – słychać.

Minus trzy się zbliża, pomimo ostrzeżeń o możliwych załamaniach i wszelkich klęskach prognozowanych – radocha już wielka w głowach zakwita, już zieleń tylko czeka o ten jeden punkt do przesunięcia w górę – i wystrzeli, już wyobrażamy sobie że tylko lepiej może być, pogodniej i lżej.    

Pomimo wszystkiego co wokół się dzieje to jest niezmienne i pewne. Myślę, że nikt nie odważy się obiecać że będzie inaczej. A jak spróbuje – to i tak wyjdzie że kłamie...

Pitfall

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.