Różne punkty słyszenia: Co po zamknięciu kopalni i elektrowni w Turowie? W Radiu Wrocław rozmawiano o transformacji regionu. Jakub Thauer zaprosił do debaty samorządowej Radia Wrocław pt. „Różne punkty słyszenia” samorządowców, wśród nich burmistrza Bogatyni Wojciecha Dobrołowicza. Poruszano aspekty ekonomiczne, infrastrukturalne i społeczne.
Fot. archiwum UMiG Bogatynia
Jak zauważyl na wstępie prowadzący audycję Jakub Thauer region turoszowski znalazł się w najtrudniejszym położeniu od dekad, co stało się fundamentem dramatycznej debaty na antenie Radia Wrocław. W studiu zasiedli burmistrz Bogatyni Wojciech Dobrołowicz, burmistrz Zgorzelca Rafał Gronicz, zastępca wójta gminy wiejskiej Zgorzelec Paweł Tomczyk oraz starosta lubański Zbigniew Zjawin. Dyskusja obnażyła prawdę o stanie regionu, który jest całkowicie uzależniony od Kompleksu Kopalni i Elektrowni „Turów”. Zakład ten, zatrudniający blisko 2500 osób w kopalni, ponad 1200 w elektrowni i 1100 w spółkach zależnych, jest nie tylko największym pracodawcą na Dolnym Śląsku, ale jedynym gwarantem stabilności tysięcy rodzin. Choć koncesja wydobywcza obowiązuje do 2044 roku, uczestnicy debaty ostrzegli, że ze względów ekonomicznych i środowiskowych kres działalności w obecnej skali nastąpi znacznie szybciej, prawdopodobnie w latach 2030–2035. Burmistrz Dobrołowicz zauważył, że wygaszanie bloków może zacząć się nawet wcześniej, a krajowy plan na rzecz klimatu i energii zakłada całkowite wyeliminowanie węgla brunatnego z miksu do 2035 roku.
Najpoważniejszym zagrożeniem społecznym, które wielokrotnie wybrzmiewało podczas debaty w Radiu Wrocław, jest realizacja czarnego scenariusza określanego mianem „Wałbrzycha 2.0”. Termin ten, używany przez burmistrza Wojciecha Dobrołowicza oraz pozostałych samorządowców, odnosi się do traumatycznych doświadczeń zapaści gospodarczej, strukturalnego bezrobocia i gwałtownego wyludnienia, jakie dotknęły Wałbrzych po nagłym zamknięciu tamtejszych kopalń w latach 90. XX wieku. Obawa ta staje się wyjątkowo realna w kontekście przyspieszającego harmonogramu wygaszania Turowa. Samorządowcy alarmują, że bez natychmiastowego uruchomienia realnych funduszy na transformację, a nie jedynie teoretycznych „koncepcji”, region turoszowski powtórzy tragiczny los Wałbrzycha, stając się gospodarczą pustynią. Wizja ta jest tym bardziej przerażająca, że w powiecie zgorzeleckim już teraz blisko 40% mieszkańców pracuje za granicą, co przy nagłym zamknięciu największego pracodawcy może doprowadzić do całkowitej degradacji tkanki miejskiej i ucieczki młodych ludzi, dla których w regionie zabraknie jakiejkolwiek alternatywy przemysłowej.
Analiza sytuacji finansowej Bogatyni przedstawiona przez burmistrza Dobrołowicza rzuca nowe światło na problem tzw. „bogatych gmin”. Włodarz wyjaśnił, że Bogatynia jest bogata jedynie „na papierze” i w statystykach, podczas gdy w rzeczywistości zmaga się z ogromnym deficytem. Budżet obciążony jest gigantyczną korektą zamożności, czyli tzw. „janosikowym”. Jeszcze niedawno gmina wpłacała 12 milionów złotych, w ubiegłym roku kwota ta wzrosła do 37 milionów, a w 2024 roku ministerstwo naliczyło aż 54 miliony złotych. Jednocześnie drastycznie spadły dochody z podatku CIT – z prognozowanych 17 milionów złotych gmina otrzymała realnie jedynie 700 tysięcy złotych. Te zmiany, w połączeniu z nową ustawą o dochodach samorządów, oznaczają dla Bogatyni ubytek rzędu 5,8 miliona złotych rok do roku. Gmina, która do 2024 roku skutecznie spłacała zadłużenie (redukując je z 35 do 10 milionów złotych), została zmuszona do ponownego zaciągania zobowiązań finansowych, aby pokryć bieżące wydatki.
Konsekwencje braku środków są katastrofalne dla infrastruktury społecznej. Przy braku około 100 milionów złotych w budżecie, gmina może zostać zmuszona do zamknięcia szpitala gminnego, którego stratę pokrywa obecnie kwotą 12 milionów złotych rocznie. Pod znakiem zapytania stoi dalsze funkcjonowanie wszystkich siedmiu szkół podstawowych oraz Liceum Ogólnokształcącego, które Bogatynia przejęła od powiatu w 2018 roku. Zagrożone jest również funkcjonowanie w obecnej formie domu kultury, świetlic oraz licznych obiektów sportowych, których utrzymanie przy obecnych kosztach staje się niemożliwe. Dodatkowo, mieszkańcy już teraz cierpią z powodu unijnej polityki klimatycznej jak powiedział burmistrz – aż 78% ceny ciepła kupowanego od elektrowni to podatek ETS, co czyni ogrzewanie w Bogatyni jednym z najdroższych, mimo że produkowane jest na miejscu. Gmina jest też zależna od kompleksu w kwestii wody pitnej, którą w 72% odkupuje od elektrowni.
Debata ujawniła również paraliż inwestycyjny i komunikacyjny. Mimo optymistycznych zapowiedzi, rządowa rekomendacja z 13 sierpnia ubiegłego roku zatrzymała program Kolej Plus i rewitalizację linii Zgorzelec-Bogatynia. Burmistrz Dobrołowicz sceptycznie odniósł się do deklaracji przejęcia linii przez Urząd Marszałkowski, wskazując na brak konkretnych źródeł finansowania. Ponadto poinformowano o rozwiązaniu umowy z wykonawcą dokumentacji dla Cyklostrady Dolnośląskiej, co przekreśla kolejny prorozwojowy projekt. Choć gmina otrzymała 93 miliony złotych na uzbrojenie strefy przemysłowej, to bez sprawnej komunikacji transgranicznej i realnego napływu środków z KPO, nowa strefa nie przyciągnie inwestorów. Samorządowcy z żalem wskazali na niemieckie Goerlitz, które dzięki gigantycznym dotacjom buduje nowoczesne centra astrofizyki, podczas gdy polska strona zmaga się z drenażem podatkowym – 30-40% mieszkańców powiatu zgorzeleckiego pracuje za granicą, nie zasilając lokalnych budżetów podatkiem PIT. Wszyscy uczestnicy debaty zgodzili się, że bez natychmiastowego przejścia od fazy „koncepcji i rozmów” do realnych inwestycji, region turoszowski nie uniknie tragicznego scenariusza „Wałbrzych 2.0”.