Problemy funkcjonowania Szpitala Gminnego w Bogatyni powracają od lat, a dotychczasowe programy naprawcze nie przyniosły trwałej stabilizacji. W obliczu narastającego zadłużenia oraz pojawiających się nieoficjalnie planów fuzji z placówkami w Zgorzelcu i Bolesławcu, niepewność co do przyszłości placówki jest większa niż kiedykolwiek. Zapytaliśmy Radnego Rady Miejskiej Artura Oliasza – który od lat angażuje się w sprawy szpitala – o to, jakie warunki brzegowe należy wynegocjować, by ochronić mieszkańców, jaki jest realny Plan B, oraz jak restrukturyzować finanse szpitala, by zapewnić mu długoterminową stabilność.
Fot. archiwum
Redakcja bogatynia.info.pl: Problemy naszego szpitala i jego dalszego funkcjonowania wracają jak bumerang. Od lat borykamy się z tymi samymi pytaniami, podczas gdy dotychczasowe programy naprawcze nie przyniosły spektakularnych, trwałych efektów. W związku z tym, pytamy o konieczne działania i rozwiązania: W kontekście planów fuzji z placówkami w Zgorzelcu i Bolesławcu – jak należy ocenić to rozwiązanie? Czy konsolidacja jest optymalna, czy też niesie ze sobą ryzyko stopniowej likwidacji kluczowych usług w Bogatyni, zagrażając bezpieczeństwu mieszkańców? Jakie warunki brzegowe i gwarancje (np. minimalna liczba łóżek, zachowanie ostrych dyżurów) warto wynegocjować, aby zachować podstawowe funkcje szpitala?
Radny Artur Oliasz: Prawda, że pomysły połączenia szpitala w Bogatyni ze szpitalem w Zgorzelcu powracają co jakiś czas jako remedium przede wszystkim na poprawę sytuacji finansowej bogatyńskiej jednostki. Jednak dzisiaj pojawiają się pomysły (nie są to oficjalne informacje) połączenia w jeden SP ZOZ trzech szpitali: w Bolesławcu, Zgorzelcu i Bogatyni. Jeśli dojdzie – powtarzam: jeśli – do rozmów, warunkiem powinien być zapis, z którego jasno wynika, że ewentualna fuzja nie ograniczy już istniejących świadczeń zdrowotnych dla mieszkańców Gminy Bogatynia. Oznacza to, że przynajmniej nie będą gorsze niż dzisiaj. Warunki co do ilości łóżek, dyżury, opieka w godzinach nocnych i świątecznych są przez szpital realizowane, bo są one jasno określone w przepisach i wynikają z realizowaniem kontraktu z Narodowym Funduszem Zdrowia. Na dzień dzisiejszy warunki są optymalne.
Redakcja: Jeśli warunki konsolidacji okażą się niekorzystne, zagrażając podstawowej opiece w Bogatyni, jakie alternatywne kroki działania (tzw. Plan B) należy podjąć, aby chronić interesy mieszkańców i pracowników szpitala?
Radny Artur Oliasz: Jeśli warunki konsolidacji okażą się niekorzystne, to zwyczajnie do niej nie dojdzie. Muszą być zabezpieczone potrzeby mieszkańców Gminy Bogatynia, szczególnie jej starzejącego się społeczeństwa. Planem „B” jest sytuacja, z którą mamy do czynienia dzisiaj, czyli kontrakt z Narodowym Funduszem Zdrowia i środki na pokrycie straty z budżetu. Musimy jeszcze wziąć pod uwagę, oprócz gwarancji świadczeń, czy połączenie jednego zadłużonego szpitala z drugim poprawi sytuację ekonomiczną utworzonej jednostki. W razie fuzji musimy wiedzieć, czy będziemy nadal jako Gmina zobowiązani do przekazywania środków z budżetu i w jakiej wysokości na rzecz nowego SP ZOZ.
Redakcja: Biorąc pod uwagę, że dotychczasowe programy naprawcze nie rozwiązały problemów, jaką formę prawną (SPZOZ czy spółka prawa handlowego) powinien posiadać szpital w Bogatyni, by najefektywniej zarządzać długiem i pozyskiwać finansowanie? Które elementy tych nieskutecznych programów należy uznać za najsłabsze ogniwa i co należy w nich skorygować lub wzmocnić, by realnie doprowadzić do stabilizacji placówki?
Radny Artur Oliasz: Programy naprawcze rekomendowane przez Radę Społeczną, a przyjęte przez Radę Miejską, spowodowały, że SP ZOZ nie generuje większej straty i nie powiększa zadłużenia, co wiązałoby się z przekazywaniem większych środków budżetowych. Jeśli chodzi o formę prawną, mamy dwie możliwości: dzisiejszą, jako Publiczny Zakład Opieki Zdrowotnej, dostępny dla każdego mieszkańca, ze stabilnym źródłem finansowania, lecz niewystarczającym na pokrycie bieżącej działalności, lub przekształcenie w Niepubliczny – czyli utworzenie np. Spółki podlegającej pod Kodeks Spółek Handlowych. W Spółce finansowanie może być z kontraktu z NFZ, ale też z pobierania opłaty za świadczenia i ze środków z prywatnych ubezpieczeń. Jedynym stabilizatorem mogą być tylko zwiększone środki z kontraktu.
Redakcja: Wobec narastającego zadłużenia i konieczności corocznego pokrywania strat przez Gminę, co jest pilnie konieczne do zrobienia, aby wdrożyć skuteczny i trwały program restrukturyzacji finansowej szpitala, który doprowadzi do samofinansowania? Skąd konkretnie brać pieniądze na dalsze finansowanie szpitala w perspektywie długoterminowej, wykraczające poza doraźne interwencje gminy?
Radny Artur Oliasz: Jako szpital o najniższym stopniu referencyjności – pierwszym – nie posiadamy oddziałów specjalistycznych ani nie wykonujemy skomplikowanych procedur medycznych. Zabezpieczamy na oddziałach mieszkańców w stopniu podstawowym. Nie dość, że nawet na takim poziomie świadczenia nie są należycie wyceniane, to dodatkowo jesteśmy zobowiązani do podwyższania wynagrodzeń wszystkim pracownikom od września każdego roku, nie otrzymując na to środków. W perspektywie długoterminowej, jeśli nie zmieni się sposób finansowania (zwiększenie środków z budżetu Państwa), to zagrozi to bezpieczeństwu zdrowotnemu. Szpitale już dziś są zadłużone na 24 miliardy złotych. Paradoks polega na tym, że publiczne zakłady opieki zdrowotnej mogą być finansowane tylko i wyłącznie z budżetu Państwa, który jest niewystarczający, a zadłużenia spłacane są przez organy prowadzące, czyli w większości samorządy.
Redakcja: Jaki jest niezbędny poziom dofinansowania i jakie konkretne inwestycje Gmina Bogatynia powinna zrealizować w najbliższych dwóch latach, by unowocześnić szpital i poprawić wycenę jego świadczeń przez NFZ (spełniając wymagania np. nowoczesnej diagnostyki)?
Radny Artur Oliasz: Niezbędny poziom to wielkość corocznej straty. Nikt nie ma wpływu na wycenę świadczeń przez NFZ. Dam przykład z naszego podwórka: Mamy pracownię Tomografii Komputerowej, która nie ma kontraktu z NFZ na przychodnię. Czyli jeśli lekarz kieruje pacjenta z przychodni na TK, musi on zrobić badanie w Zgorzelcu. Możemy też zakontraktować poradnię endoskopową na chirurgii. Takich decyzji może być jeszcze kilka, ponieważ powodują lepszą i szybszą diagnostykę, ale na to musi być zgoda NFZ. Bez kontraktu każda nowa inwestycja staje się stratą.
Redakcja: Biorąc pod uwagę chroniczne braki kadrowe, jakie innowacyjne programy motywacyjne (finansowe i pozafinansowe), wykraczające poza standardowe praktyki, warto natychmiast wprowadzić, aby ściągnąć i zatrzymać kluczowych lekarzy specjalistów w Bogatyni?
Radny Artur Oliasz: Obecnie nie posiadamy braków kadrowych. Oddziały są zabezpieczone w lekarzy II stopnia specjalizacji oraz lekarzy asystentów, a także w obsadę w POZ, jak i lekarzy specjalistów pracujących w przychodniach.
Redakcja: Ponieważ długi dojazd do ościennych placówek zagraża życiu, co należy uczynić w pierwszej kolejności, aby zagwarantować mieszkańcom Bogatyni i okolic najwyższy poziom bezpieczeństwa w zakresie ratownictwa medycznego i utrzymania ostrych dyżurów?
Radny Artur Oliasz: To jest poważny argument. Na dzień dzisiejszy nasza placówka gwarantuje poziom bezpieczeństwa potrzebny w nagłych przypadkach. To jest najważniejszy problem w razie ograniczenia działalności szpitala. Jeśli chodzi o Ratownictwo Medyczne, to wojewoda organizuje i nadzoruje jego pracę na swoim terenie.
Redakcja: Po zamknięciu porodówki, jakie nowe, strategiczne świadczenia medyczne (np. opieka geriatryczna, rehabilitacja poszpitalna) szpital powinien priorytetowo rozwinąć, aby zaspokoić lokalne potrzeby i zwiększyć rentowność poprzez stabilniejsze kontrakty?
Radny Artur Oliasz: Rehabilitację mamy na miejscu w Bogatyni. Ze względu na starzejące się społeczeństwo i potrzeby z tym związane, utworzony został Zakład Opiekuńczo-Leczniczy, a potrzeby związane z funkcjonowaniem ZOL-u będą niestety tylko rosły. Na tym należy też koncentrować uwagę w przyszłości.
Redakcja: Aby uspokoić nastroje i zapewnić transparentność po latach niepewności, co należy zmienić w sposobie komunikacji Radnych i Burmistrza z mieszkańcami w kwestii przyszłości szpitala, i jakie działania są konieczne, by odbudować zaufanie?
Radny Artur Oliasz: Nie wiem, czy należy odbudować zaufanie. Zapewne komunikacja – jak najbardziej tak. Takie informacje, które pojawiają się w przestrzeni publicznej, nie mogą pozostawać same sobie. Mogę mówić tylko za siebie, nie odpowiadam za pozostałych radnych. Zawsze staram się dyskutować na podstawie faktów i dostępnej wiedzy oraz zajmować własne stanowisko w każdej sprawie, a szczególnie tak ważnej społecznie jak funkcjonowanie szpitala gminnego.
Redakcja: Jaką odpowiedzialność i jakie konkretne działania lobbingowe warto podjąć na szczeblu wojewódzkim i krajowym, aby pozyskać dodatkowe środki zewnętrzne i wsparcie polityczne dla utrzymania gminnego szpitala, który jest strategiczny dla naszego regionu?
Radny Artur Oliasz: Od 2017 roku na każdym spotkaniu w PGE podkreślałem znaczącą rolę szpitala jako strategiczną dla sprawowania opieki zdrowotnej nie tylko dla mieszkańców Gminy, ale także w zabezpieczeniu nagłych zdarzeń wynikających z warunków pracy i ewentualnych zdarzeń wypadkowych w dwóch zakładach, czyli Kopalni i Elektrowni. A lobbingowe działania u polityków są konieczne chociażby z jednego powodu: Jako Samorząd Bogatyni, tu na miejscu, zastępujemy Państwo w realizacji dostępności i realizacji świadczeń zdrowotnych.