Po ponad siedmiu latach od planowanego otwarcia, licznych kontrowersjach, drastycznym wzroście kosztów i problemach z prawem, mieszkańcy Bogatyni wreszcie doczekali się otwarcia nowoczesnego kąpieliska. Inwestycja, która miała być dumą miasta, stała się symbolem budowlanej samowoli i niegospodarności, a jej niedokończony szkielet przez lata był obiektem drwin i dowodem w prokuratorskim śledztwie. Ostatecznie, po latach zmagań, kompleks basenów pod nazwą "Aquatynia" został otwarty 15 sierpnia 2025 roku.
Zdjęcie pochodzi z dnia otwartego inwestycji w... 2018 roku, fot. archiwum
Budowa, a w zasadzie przebudowa miejskiego basenu w Bogatyni, rozpoczęła się z zamiarem udostępnienia obiektu mieszkańcom w sezonie letnim 2018 roku. Pierwotne szacunki mówiły o koszcie inwestycji rzędu 9-10 milionów złotych. Jednak bardzo szybko okazało się, że projekt boryka się z ogromnymi problemami.
Kontrowersje i prokuratura: "Samowola budowlana" jako dowód rzeczowy
Największą kontrowersją, która położyła się cieniem na całej inwestycji, był fakt, że obiekt powstawał jako samowola budowlana. Brakowało podstawowej dokumentacji projektowej oraz prawomocnego pozwolenia na budowę. Mimo to prace postępowały, a koszty rosły w zastraszającym tempie. Ostatecznie, zamiast planowanych 10 milionów, budowa pochłonęła co najmniej 20 milionów złotych z publicznych pieniędzy.
Sprawą zainteresowały się organy ścigania. Były burmistrz Bogatyni, Andrzej G., który odpowiadał za inwestycję, został zatrzymany przez Centralne Biuro Antykorupcyjne (CBŚP). Kwestia nielegalnej budowy kąpieliska stała się przedmiotem postępowania prokuratorskiego, a cała, niedokończona konstrukcja basenu stała się dowodem rzeczowym w sprawie, co dodatkowo komplikowało jakiekolwiek próby kontynuacji prac.
Obiekt drwin i ruina w sercu miasta
Przez lata niedokończony i nielegalny obiekt stał pusty, niszczejąc i generując jedynie koszty. Stał się pośmiewiskiem na skalę ogólnopolską i bolesnym symbolem dla mieszkańców Bogatyni. Był tematem złośliwych komentarzy, memów i artykułów prasowych, które przedstawiały go jako pomnik nieudolności.
Sytuacja prawna była tak skomplikowana, że poważnie rozważano nawet całkowite wyburzenie obiektu. Co więcej, w skrajnym scenariuszu, zgodnym z prawem budowlanym dotyczącym samowoli, gmina musiałaby nie tylko zburzyć obiekt na własny koszt, ale również istniało ryzyko, że grunty, na których powstał kompleks, musiałyby zostać zwrócone właścicielowi w stanie pierwotnym. Pozostawiony bez nadzoru, obiekt padał też ofiarą dewastacji i niszczenia, a jego elementy ulegały postępującej degradacji.
Długa droga do legalizacji i finalizacji projektu
Po zmianie władzy w Bogatyni, nowy burmistrz, Wojciech Dobrołowicz, stanął przed trudnym zadaniem "wyprostowania" prawnego i budowlanego bałaganu. Proces legalizacji samowoli budowlanej oraz doprowadzenie inwestycji do końca okazał się skomplikowany i kosztowny. Konieczne było sporządzenie nowej, kompletnej dokumentacji i inwentaryzacji.
Samorząd musiał przeznaczyć kolejne, znaczące środki finansowe. W ostatnich etapach prac doinwestowano projekt kwotą blisko 10 milionów złotych, a następnie wzrosła ona do 11,6 milionami złotych, aby ostatecznie doprowadzić basen do stanu używalności.
Otwarcie i ostateczny koszt
Po wielu latach oczekiwań, 15 sierpnia 2025 roku, kąpielisko "Aquatynia" zostało oficjalnie otwarte. Choć ostateczny, sumaryczny koszt inwestycji jest trudny do precyzyjnego zamknięcia, szacuje się, że z uwzględnieniem pierwotnych wydatków, kosztów utrzymania przez lata postoju oraz funduszy przeznaczonych na legalizację i dokończenie prac, wyniósł on grubo ponad 30 milionów złotych – ponad trzykrotnie więcej niż pierwotnie zakładano.
Historia basenu w Bogatyni stanowi przestrogę i jaskrawy przykład tego, jak niegospodarność i lekceważenie prawa mogą prowadzić do wieloletnich opóźnień i drastycznego wzrostu kosztów inwestycji publicznych. Mieszkańcy, choć z ogromnym opóźnieniem, otrzymali nowoczesny obiekt rekreacyjny, jednak cena, jaką przyszło za niego zapłacić, jest znacznie wyższa niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Pozostaje nam ufać, że radość z użytkowania przerośnie negatywne emocje zbierana przez słusznie miniony czas.