Przyszłość polityczna Wojciecha Dobrołowicza, obecnego burmistrza Bogatyni, staje się tematem numer jeden w lokalnych kuluarach w związku z planami Sejmu o zmianie ustawy samorządowej. Choć burmistrz cieszy się stabilnym poparciem, jego dalsze rządy stoją pod wielkim znakiem zapytania ze względu na splot przepisów o dwukadencyjności oraz specyficzne uwarunkowania meldunkowe.
Bogatynia na zakręcie: Czy to ostatnia kadencja Wojciecha Dobrołowicza? Analiza prawna i polityczne spekulacje, fot. bogatynia.info.pl
Przyszłość polityczna Bogatyni stoi pod znakiem wielkiego zapytania. Choć obecny burmistrz Wojciech Dobrołowicz sprawnie zarządza gminą i cieszy się popularnością, nad jego biurkiem zawisł paragraf, który może definitywnie zakończyć jego rządy w 2029 roku. Sytuacja jest o tyle ciekawa, że łączy w sobie rygorystyczne przepisy Kodeksu wyborczego, brak zameldowania burmistrza w Bogatyni oraz trwającą właśnie w Warszawie batalię o zmianę prawa.
Aby zrozumieć obecną sytuację, należy cofnąć się do 2020 roku. Po rezygnacji Wojciecha Błasiaka, który zrzekł się mandatu w cieniu konfliktów z radą, gmina znalazła się w próżni..11 września 2020 roku ówczesny Prezes Rady Ministrów Mateusz Morawiecki wyznaczył Wojciecha Dobrołowicza na komisarza (osobę pełniącą funkcję burmistrza). Ten okres – trwający do połowy 2021 roku – nie wlicza się jednak do limitu kadencji, gdyż nie pochodził z wyboru bezpośredniego.
Sytuacja zmieniła się 27 czerwca 2021 roku, kiedy Dobrołowicz wygrał wybory przedterminowe w II turze. To właśnie ten moment, według prawników, był „pierwszym uderzeniem zegara”. Kolejne nastąpiło w kwietniu 2024 roku, gdy burmistrz wygrał wybory powszechne już w I turze, uzyskując 58,68% głosów.
Kluczem do zrozumienia problemu jest art. 11 § 4 Kodeksu wyborczego. Przepis ten stanowi, że prawo wybieralności traci osoba, która została „uprzednio dwukrotnie wybrana” na wójta lub burmistrza w tej samej gminie w wyborach zarządzonych na podstawie art. 474 § 1 (czyli zarówno powszechnych, jak i przedterminowych).
Eksperci podkreślają dwa kluczowe aspekty tej regulacji. Liczba wyborów, nie lata pracy: Ustawa nie mówi o „dziesięciu latach sprawowania urzędu”, lecz o dwukrotnym akcie wyboru. Choć pierwsza „kadencja” Dobrołowicza trwała niecałe trzy lata, w świetle prawa liczy się ona tak samo jak pełna, pięcioletnia kadencja.
Limit dwóch wyborów jest dożywotni dla danej gminy – nawet przerwa w sprawowaniu urzędu nie zeruje tego licznika.
W obecnym stanie prawnym Wojciech Dobrołowicz nie ma więc prawa ubiegać się o reelekcję w 2029 roku.
Wielu samorządowców, którzy kończą swoją przygodę z urzędem burmistrza, decyduje się na start do Rady Miejskiej. W przypadku Wojciecha Dobrołowicza ta droga jest jednak zamknięta. Burmistrz na stałe mieszka w Gronowie (gmina Zgorzelec). O ile przepisy pozwalają kandydować na burmistrza osobie spoza gminy (art. 11 § 1 pkt 6 Kodeksu wyborczego), o tyle w przypadku radnych prawo jest nieubłagane: kandydat musi stale zamieszkiwać na obszarze danej gminy. Bez meldunku w Bogatyni Dobrołowicz nie znajdzie się na liście do rady miejskiej, co stawia jego polityczną przyszłość w tym samorządzie pod znakiem zapytania.
Na korytarzach urzędu coraz częściej słyszy się o poszukiwaniach „następcy tronu”. Pierwszym wyborem środowiska burmistrza miała być Aleksandra Ratajczak, obecna zastępczyni ds. społecznych. Jednak jej kandydatura budzi kontrowersje wśród mieszkańców i nie cieszy się szczególną sympatią. Zauważalny jest również jej brak w towarzystwie burmistrza w przestrzeni medialnej.
Jak spekuluje nasze anonimowe źródło, w tej sytuacji „czarnym koniem” może okazać się obecna Przewodnicząca Rady Miejskiej, Edyta Małkiewicz, która do Rady trafiła z komitetu burmistrza. Jest ona ceniona za merytoryczne przygotowanie i wysoką frekwencję na głosowaniach. Małkiewicz wydaje się być postacią mniej polaryzującą i bardziej zakorzenioną w codziennej pracy samorządu, co czyni ją naturalną pretendentką do przejęcia sterów w gminie.
Wszystkie te kalkulacje mogą jednak trafić do kosza, jeśli ziszczą się plany partii rządzących. Właśnie teraz, w styczniu 2026 roku, Sejm debatuje nad projektem PSL i Senatu dotyczącym całkowitego zniesienia dwukadencyjności. Zwolennicy zmian argumentują, że to mieszkańcy, a nie sztywne przepisy, powinni decydować, jak długo ich lider ma sprawować urząd.
Jeśli ustawa zostanie uchwalona i podpisana przez prezydenta przed 2029 rokiem, Wojciech Dobrołowicz będzie mógł wystartować po raz trzeci. Do tego czasu Bogatynia pozostaje jednak w stanie politycznego zawieszenia, a giełda nazwisk potencjalnych następców będzie tylko rosła.