W miniony weekend w Siennej koło Stronia Śląskiego zameldowaliśmy się na starcie Potrójnej Korony Śnieżnickiej. Ewa i Adam z BOG-TUR podjęli górskie wyzwanie, pokonując wymagającą trasę, która wystawiła na próbę nasze siły, wytrzymałość i determinację – 45 km, 1900 m przewyższenia i 13 godzin na szlaku. Naszym górskim wyzwaniem był malowniczy Masyw Śnieżnika, a na trasie nie zabrakło dwóch charakterystycznych szczytów: Śnieżnika (1426 m n.p.m.) i Czarnej Góry (1204 m n.p.m.).  

Pogoda była jak na zamówienie. Nie padało, nie wiało, a słońce przez sporą część dnia umilało nam marsz. Po zmroku pojawiła się nawet pełnia Księżyca. Warunki wręcz wymarzone na górską przygodę. Widoki były bajeczne. Jesienne drzewa mieniły się kolorami, a gdy zapadł zmrok, szlak rozświetlił długi sznur światełek z czołówek uczestników. Magiczny widok.  

Niestety, żeby utrzymać tempo i zmieścić się w limicie czasowym, trzeba było ograniczyć postoje na zdjęcia. A było co fotografować. Początkowo wydawało się, że największym wyzwaniem będzie podejście na Śnieżnik. Nic bardziej mylnego. Prawdziwa próba cierpliwości czekała na nas na ostatnich kilometrach. Zdobywanie Czarnej Góry po zmroku, które według drogowskazu miało zająć 1 godzinę i 30 minut, ciągnęło się niemal w nieskończoność! Gdy nogi miały już za sobą dziesiątki kilometrów, każdy kolejny krok wymagał jeszcze więcej siły i samozaparcia. Zejście nartostradą do mety. Po 13 godzinach marszu mogliśmy wreszcie odetchnąć z ulgą i powiedzieć: UDAŁO SIĘ.  

Trasa była naprawdę wymagająca – nie tylko ze względu na dystans i przewyższenia, ale również trudny teren oraz limit czasowy. Tym bardziej cieszy nas, że wspólnie podjęliśmy wyzwanie i dotarliśmy do celu. Wielkie brawa dla organizatorów za świetnie przygotowany rajd i organizację na piątkę. Ogromne uznanie także dla wszystkich uczestników za fantastyczną atmosferę. Bo właśnie za to lubimy takie wydarzenia – nie chodzi o rywalizację, lecz o pokonywanie własnych granic, sprawdzanie swojej wytrzymałości i satysfakcję z osiągniętego celu.  

Potrójna Korona Śnieżnicka zdobyta. Kolejne kilometry w nogach, kolejne wspomnienia i jeszcze więcej górskiej energii.  

Redakcja i zdjęcia: Ewa Szantyka

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.