Czy we Frýdlancie – zaledwie kilka kilometrów od naszej granicy – powstanie nowy basen odkryty? Wśród mieszkańców czeskiego miasta wywołała się gorąca dyskusja. Burmistrz Frýdlantu, Dan Ramzer, zabrał głos w sprawie i przedstawił twarde dane finansowe oraz pogodowe. Co ciekawe, w jego analizie pojawił się również wątek naszej gminy.
Fot. archiwum
Temat budowy własnego kąpieliska wraca we Frýdlancie niemal w każdy letni sezon. Mieszkańcy dopytują w mediach społecznościowych, dlaczego miasto nie ma nowoczesnego obiektu pod chmurką. Burmistrz Dan Ramzer postanowił wyłożyć karty na stół i w obszernym, szczerym wpisie wyjaśnić, z jakimi kosztami i trudnymi wyborami wiąże się taka inwestycja.
„Każdy by chciał, ale czy nas na to stać?”
Burmistrz Ramzer przyznaje, że sam jest zwolennikiem takiego pomysłu i doskonale rozumie potrzeby rodzin z dziećmi. Zwraca jednak uwagę, że w najbliższej okolicy nie brakuje miejsc do pływania – wskazuje na czeską Raspenavę i Hejnice, niemieckie jezioro Berzdorfer See czy kąpielisko w Oybinie.
Co ciekawe, wśród alternatyw dla mieszkańców Frýdlantu burmistrz wprost wymienił kompleksem basenowy w Bogatyni, do którego Czesi z przygranicza chętnie przyjeżdżają na letni wypoczynek.
Matematyka według burmistrza: 800 tysięcy koron za jeden dzień
Dan Ramzer podszedł do tematu bardzo analitycznie, zestawiając koszty z realnym wykorzystaniem obiektu w naszym klimacie:
Pogoda: Z danych meteorologicznych wynika, że w regionie Frýdlantu przypada średnio około 40 dni letnich w roku (z temperaturą powyżej 25°C). Gdy odliczy się opady i chmury, realnych dni idealnych do kąpieli zostaje zaledwie około 20.
Koszty budowy: Budowa basenu na terenie kempingu (z zapleczem, technologią i szatniami dla 250 osób) to koszt rzędu 60–70 milionów koron (ok. 10–12 mln zł).
Utrzymanie: Każdy rok funkcjonowania obiektu to kolejne 2 miliony koron dopłaty z budżetu miasta.
Brak dotacji: Na budowę odkrytych basenów nie można obecnie pozyskać żadnego dofinansowania – miasto musiałoby pokryć 100% kosztów z własnej kieszeni.
Podsumowując: w perspektywie 5 lat basen kosztowałby budżet Frýdlantu około 80 milionów koron. Burmistrz wylicza, że przy uwzględnieniu zysków z biletów i realnej liczby słonecznych dni, jeden dzień działania basenu kosztowałby podatników około 800 tysięcy koron (ok. 135 tys. zł)!
Coś za coś: Basen czy inne inwestycje?
Burmistrz Dan Ramzer postawił mieszkańcom proste, ale bardzo trudne pytanie: jeśli miasto wyda 80 milionów koron na basen, z czegoś trzeba będzie zrezygnować. Za tę samą kwotę Frýdlant mógłby bowiem zrealizować m.in.:
- Wyremontować 50 mieszkań komunalnych,
- Zbudować nową bibliotekę wraz z centrum społecznościowym,
- Stworzyć 10 nowych parkingów,
- Przegotować kompleksowy remont 2 szkół,
- Przebudować dawny budynek chirurgii na dom seniora,
- Wymienić chłodzenie i płytę na stadionie zimowym (ok. 40 mln CZK).
Wniosek dla naszych mieszkańców
Wypowiedź burmistrza Frýdlantu to ciekawy przykład samorządowego pragmatyzmu. Choć wizja nowego basenu pod chmurką jest kusząca, włodarz czeskiego miasta wprost pyta obywateli, czy kąpielisko naprawdę jest dla nich priorytetem, gdy w kolejce czekają drogi, szkoły, mieszkania i infrastruktura dla seniorów.
Z naszej – bogatyńskiej – perspektywy to dowód na to, jak ważną rolę w regionie odgrywa nasza infrastruktura sportowo-rekreacyjna, z której tak chętnie korzystają również sąsiedzi z Czech.
A co Wy o tym sądzicie? Czy samorządy powinny budować drogie obiekty sezonowe, czy stawiać na całoroczne inwestycje w szkoły, drogi i mieszkania? Zapraszamy do dyskusji w komentarzach!