Remont gabinetu burmistrza: z 29 tysięcy zrobiło się 76 tysięcy za same meble. Oferta na roboty budowlane za 245 tysięcy odrzucona.

Projekt gabinetu też był zamówiony. Ile kosztował?, fot. materiały przetargowe/UMiG Bogatynia 

W Bogatyni trwa dyskusja o standardzie, jaki urząd miasta uznaje za odpowiedni dla siebie w czasie, gdy region mierzy się z perspektywą zamykania kopalni i elektrowni. Protokoły z zakończonych postępowań o wartości przekraczającej 65 tys. zł pokazują, jak daleko odbiegają oficjalne zapewnienia od realnych ofert, które wpłynęły do urzędu.

11 sierpnia 2026 r. Urząd Miasta i Gminy Bogatynia sporządził dwa protokoły. Pierwszy dotyczy zakupu i montażu mebli do gabinetu burmistrza na pierwszym piętrze oraz toalety z dwoma pomieszczeniami gospodarczymi na drugim piętrze budynku przy ul. Daszyńskiego 1. Wpłynęła jedna oferta – od NOTI Sp. z o.o. z Tarnowa Podgórnego na 76 260 zł brutto. Oferta została uznana za spełniającą wymagania i wybrana jako najkorzystniejsza. Kryterium było jedno: cena.

Drugi protokół dotyczy właściwych robót remontowych. Tu również wpłynęła jedna oferta – PHU „LONI” Ferens Przemysław z Jerzmanek na 245 000 zł brutto. Zamawiający zdecydował, że oferty nie wybiera. Powód: „złożona oferta nie spełniła w pełni oczekiwań Zamawiającego w zakresie realizacji przedmiotu zamówienia, a zaoferowane wynagrodzenie było wyższe od kwoty, jaką Zamawiający zamierzał przeznaczyć na realizację zadania”. Postępowanie zakończono bez wyboru wykonawcy.

Dla przypomnienia: 6 sierpnia, zaledwie kilka dni przed spisaniem tych protokołów, burmistrz Wojciech Dobrołowicz w radiowym studiu mobilnym Radia Wrocław przy aquaparku Aquatynia zapewniał mieszkańców, że na remonty w urzędzie (w tym gabinetu) zabezpieczono 29 tys. zł. „To niezbyt duże środki, więc pewnie wystarczające, żeby polepszyć warunki pracy osobom pracującym w urzędzie” – mówił wówczas. Dodał, że ostateczny koszt poznamy dopiero po wpływie ofert.

Oferty wpłynęły. Za same meble – naturalny orzech, skórzany fotel, kolekcje Balma i NOTI – wybrano ofertę na ponad 76 tys. zł. Za roboty budowlane i instalacyjne jedna oferta opiewała na 245 tys. zł i została odrzucona jako zbyt droga i niedostatecznie spełniająca oczekiwania. Łącznie te dwie kwoty dają ponad 321 tys. zł – sumę, która dziesięciokrotnie przekracza deklarowane przez burmistrza 29 tysięcy. Samo wynagrodzenie za meble jest już ponad dwuipółkrotnie wyższe od całej kwoty, o której mówił publicznie.

Kontekst, w jakim to się dzieje, jest nieobojętny. W tym samym wywiadzie Dobrołowicz alarmował, że Bogatynia może stać się „Wałbrzychem 2.0”. Mówił o 4 tysiącach osób bezpośrednio zatrudnionych w kopalni i elektrowni, o ryzyku problemu bezrobocia dla kilkudziesięciu tysięcy ludzi (wliczając rodziny i kooperantów), o tym, że już dziś około 30 proc. mieszkańców pracuje za granicą, a miasto traci na tym udział w podatku PIT. Podkreślał, że państwo musi wziąć odpowiedzialność za przyszłość regionu, z którego przez lata korzystało.

W tym samym czasie urząd prowadzi postępowania na prestiżowe wykończenie gabinetu: belgijskie lub holenderskie wykładziny z naturalnej wełny, farby ceramiczne Beckers, sztukaterię Orac Decor, szynoprzewody DALI, okleinę z naturalnego orzecha, fotel obrotowy w skórze premium, lampę z marmurową podstawą. Projekt przygotowała architektka Natalia Rymarczyk. Wykonawcy mieli zachować poufność i przeprowadzić wizję lokalną.

Oficjalne dokumenty nie pozostawiają wątpliwości: meble za 76 260 zł już wybrano. Remont budowlany – na razie bez wykonawcy, bo jedyna oferta była za droga. Kwota 29 tys. zł, którą burmistrz przedstawiał mieszkańcom jako zabezpieczoną na całość prac w urzędzie, nie znajduje potwierdzenia w protokołach z 11 sierpnia. Suma, jaka realnie pojawiła się w postępowaniach, jest o rząd wielkości wyższa.

Mieszkańcy mają prawo pytać, czy w mieście, które samo siebie opisuje jako zagrożone transformacyjną katastrofą, reprezentacyjny gabinet i zaplecze sanitarne wymagają takiego standardu. I czy publiczne deklaracje o skromnych środkach nie powinny lepiej korespondować z tym, co faktycznie dzieje się w przetargach. Protokoły są jawne. Liczby – też.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.