Jak poinformowało Radio Wrocław, gmina Bogatynia zmaga się z nietypowym i dotkliwym problemem finansowym. Z ustaleń dziennikarzy rozgłośni wynika, że wysokie dochody w przeliczeniu na jednego mieszkańca formalnie blokują samorządowi dostęp do wielu unijnych funduszy. Aby realizować kluczowe inwestycje, miasto z trójstyku granic musi posiłkować się kredytami.
Bogatynia z lotu ptaka, fot. B. Waniowski/archiwum
W materiale Radia Wrocław zaprezentowano stanowisko burmistrza Bogatyni, Wojciecha Dobrołowicza, który wskazuje na absurdalność obowiązujących przepisów. Przyczyną wysokiego wskaźnika dochodów (tzw. wskaźnika G) jest obecność na terenie gminy kopalni i elektrowni. Unia Europejska kieruje wsparcie przede wszystkim do uboższych samorządów w celu wyrównywania szans, przez co Bogatynia zostaje wykluczona z wielu programów dotacyjnych.
Jak podaje wrocławska rozgłośnia, chociaż władzom udało się pozyskać środki na wybrane cele – takie jak nowe oświetlenie czy rewitalizacja zalewu – gmina nie może otrzymać dofinansowania np. na termomodernizację budynków użyteczności publicznej, w tym szkół.
Reporterzy Radia Wrocław zwracają również uwagę na kontekst nadchodzącej transformacji energetycznej. Z roku na rok ubywa pracowników kopalni i elektrowni, a w gminie spada liczba mieszkańców. Dodatkowym wyzwaniem jest odpływ podatków – wielu mieszkańców pracujących w sąsiednich Czechach i Niemczech tam rozlicza swoje daniny, co uszczupla lokalny budżet. W rezultacie, zamiast dodatkowego wsparcia na kosztowne zmiany strukturalne, gmina musi finansować niezbędne zadania z kredytów.