Planowana przez spółkę Dolina Energii Bogatynia inwestycja w biogazownię komunalną stała się centralnym punktem debaty o przyszłości energetycznej regionu, ukazując głęboki rozdźwięk między technokratyczną wizją modernizacji a społecznymi obawami o jakość życia.

10 kwietnia w UMiG Bogatynia odbyło się spotkanie w tej sprawie Fot. na podstawie klubu radnych "Bogatynia Może Więcej"/Facebook.com

Według danych przedstawionych przez Zgorzelecki Klaster Rozwoju OZE, projekt BioDeck o mocy 2 MWe ma kluczowe znaczenie dla stabilizacji lokalnego systemu, ponieważ w przeciwieństwie do energii wiatrowej czy słonecznej, biogazownia stanowi źródło sterowalne. Eksperci klastra podkreślają w swoim artykule, że instalacja pozwoliłaby drastycznie ograniczyć straty przesyłowe ciepła, które obecnie, przy przesyle z Elektrowni Turów, sięgają latem nawet 60 procent. W tej perspektywie biogazownia jest postrzegana jako innowacyjne narzędzie transformacji, które wykorzystuje lokalne bioodpady do produkcji ponad 11 tysięcy MWh energii cieplnej rocznie bez obciążania budżetu gminy.

Zupełnie inną optykę prezentuje klub radnych „Bogatynia Może Więcej”, który w swojej relacji ze spotkania informacyjnego z 10 kwietnia 2026 roku kładzie nacisk na ryzyka i uciążliwości dla mieszkańców. Radni wyrażają głęboki niepokój dotyczący lokalizacji obiektu w bezpośrednim sąsiedztwie terenów zamieszkałych, nowo wybudowanego Domu Pomocy Społecznej oraz cmentarza komunalnego. W ich ocenie kluczowym problemem są potencjalne uciążliwości zapachowe oraz wzrost natężenia ruchu ciężarowego związanego z transportem substratu. Źródło pochodzące od radnych wskazuje również na negatywne doświadczenia z wcześniejszą inwestycją Rewita Bio, co buduje barierę braku zaufania, której argumenty techniczne klastra nie są w stanie łatwo przełamać.

Kwestia oddziaływania na środowisko i otoczenie jest punktem najsilniejszego sporu polemicznego. Podczas gdy eksperci klastra tri-land.eu przekonują, że nowoczesne technologie są hermetyczne, a specyficzna róża wiatrów w Kotlinie Turoszowskiej ogranicza ryzyko zapachowe dla sąsiadów, radni podnoszą argument o rezygnacji z budowy podobnej instalacji w Oławie pod wpływem protestów społecznych. Radni kwestionują również efektywność projektu, sugerując, że produkcja energii będzie znikoma w stosunku do realnego zapotrzebowania miasta, oraz zwracają uwagę na wysokie zużycie wody w procesie produkcji. Z kolei strona ekspercka odpiera zarzuty dotyczące spadku wartości nieruchomości, argumentując, że za deprecjację rynku mieszkaniowego w powiecie zgorzeleckim odpowiadają czynniki demograficzne i brak nowych inwestycji, a nie punktowa infrastruktura przemysłowa.

Kontrowersja ta sprowadza się do starcia dwóch różnych definicji interesu publicznego. Zgorzelecki Klaster Rozwoju OZE ostrzega, że blokowanie inwestycji z powodu postawy „nie w moim ogródku” może doprowadzić do marginalizacji Bogatyni i utraty cennych zasobów biomasy na rzecz podmiotów zewnętrznych, na przykład z niemieckiego powiatu Görlitz. Jednocześnie klub radnych „Bogatynia Może Więcej” kończy swoje oświadczenie kategorycznym żądaniem odstąpienia od realizacji zadania, argumentując, że miasto powinno przyciągać innowacje, a nie instalacje, które kojarzą im się z gospodarką odpadami. W ten sposób biogazownia staje się symbolem trudnego procesu sprawiedliwej transformacji, w którym teoretyczne korzyści energetyczne ścierają się z bardzo konkretnym lękiem społeczności lokalnej przed pogorszeniem standardów bytowych.

Podziel się ze znajomymi!

W celu zapewnienia jak najlepszych usług online, ta strona korzysta z plików cookies.

Jeśli korzystasz z naszej strony internetowej, wyrażasz zgodę na używanie naszych plików cookies.