W miniony piątek, 10 kwietnia, w murach Europejskiego Centrum Pamięć, Edukacja, Kultura w Zgorzelcu odbyła się debata, która dotknęła fundamentów funkcjonowania lokalnych społeczności na styku trzech granic. Temat konferencji: „Gdzie jest PIT?”, stał się punktem wyjścia do analizy finansów miast przygranicznych, które mimo bliskości bogatych sąsiadów, borykają się z ogromnymi wyzwaniami budżetowymi.
Fot. W. Dobrołowicz/Facebook.com
Problem ubywania wpływów z podatku dochodowego to dziś największa zmora samorządowców z powiatu zgorzeleckiego. Miasta takie jak Zgorzelec czy Bogatynia od lat mierzą się ze zjawiskiem, w którym tysiące ich mieszkańców codziennie przekracza granicę, by pracować w Niemczech lub Czechach. Efekt? Podatki z ich pensji zasilają budżety zagraniczne, podczas gdy koszty ich życia w Polsce – od utrzymania dróg po edukację dzieci – spadają na barki lokalnych gmin.
W wydarzeniu, obok gospodarzy, licznie uczestniczyli przedstawiciele sąsiednich gmin. Swoją obecność mocno zaznaczyła delegacja z Bogatyni.
– Razem ze Skarbnikiem Gminy Moniką Niklas wzięliśmy udział w konferencji poświęconej stabilności i przyszłości finansów samorządu terytorialnego. Spotkanie było doskonałą okazją do wymiany doświadczeń oraz rozmów o wyzwaniach, szczególnie w kontekście poszukiwania nowych, stabilnych źródeł dochodów – relacjonował burmistrz Bogatyni, Wojciech Dobrołowicz.
Włodarz Bogatyni podkreślił, że program oparty na wykładach ekspertów i panelach dyskusyjnych pozwolił na merytoryczne zderzenie praktyki samorządowej ze światem nauki. Dla Bogatyni, podobnie jak dla Zgorzelca, kwestia "brakującego PIT-u" jest kluczowa dla utrzymania płynności inwestycyjnej.
Podczas konferencji, moderowanej przez wybitnego ekonomistę prof. dr hab. Mariana Nogę, padły liczby obrazujące skalę problemu. Szacuje się, że nawet 40% mieszkańców pogranicza rozlicza się z fiskusem za granicą.
Burmistrz Zgorzelca, Rafał Gronicz, wskazał na konkretną wyrwę: gdyby podatki od 12 tysięcy zgorzelczan pracujących w Niemczech trafiały do lokalnej kasy, budżet byłby wyższy o blisko 20 milionów złotych rocznie. To kwota, która rozwiązałaby problemy z remontami basenów czy dróg. Z analogicznymi problemami mierzy się gmina Bogatynia, gdzie bliskość czeskich i niemieckich pracodawców drenuje lokalny system podatkowy, pozostawiając samorząd z kosztami obsługi mieszkańców.
Uczestnicy konferencji, obradującej pod patronatem Związku Miast Polskich, zastanawiali się nad systemowymi rozwiązaniami. Senator Waldemar Witkowski zaproponował dwa kierunki: przywrócenie specjalnych subwencji dla gmin przygranicznych oraz udział samorządów w podatku VAT – rozwiązanie z powodzeniem stosowane u naszych zachodnich sąsiadów.
Debata w Zgorzelcu pokazała, że czas na systemowe zmiany na szczeblu centralnym jest teraz. Jednak spotkanie sprowokowało również do pytań o lokalną solidarność. W kuluarach zastanawiano się, czy sami samorządowcy i decydenci dają właściwy przykład.
Kluczową kwestią pozostaje bowiem nie tylko to, czy pracujemy w kraju, ale czy wskazujemy w zeznaniach podatkowych gminę, w której realnie mieszkamy. Bez tej podstawowej lojalności – od pracownika transgranicznego po urzędnika – walka o nowoczesną infrastrukturę w Zgorzelcu czy Bogatyni zawsze będzie walką z ogromnym deficytem. Głos płynący z pogranicza jest jasny: system musi zacząć dostrzegać specyfikę regionów, które są „sypialniami” dla zagranicznych rynków pracy.