b_699_699_16777215_00_images_stories_okiem_received_741776376450639.jpeg

Wilki zaatakowały stado jałówek, a uciekające bydło przekroczyło polską granicę - informuje czeska prasa.

 

Krowy w okolicy bogatyńskiego cmentarza, fot. sprzed dwóch tygodni bogatynia.info.pl
 
Pod koniec ubiegłego roku grupa wilków zaatakowała stado jałówek w pobliżu miejscowości Višňová obok Frýdlantu. Zabito cztery cielęta, część przestraszonego stada przedarła się przez ogrodzenie pod napięciem i uciekła do pobliskiej Polski - informuje czeski dziennik internetowy iDNES.cz.

"To nie był pierwszy atak wilków na stado na pastwisku” - powiedziała dla iDNES Lenka Sejkorová z firmy rolniczej GRAIN, do której należy stado. Według niej część zwierząt wracała sama, inne łapano. Jednak pięć zwierząt nadal wędruje po Polsce i nie zostało jeszcze złapanych. Władze i media ostrzegają przed nimi nie tylko w Polsce, ale także w sąsiedniej Saksonii. GRAIN uprawia na około trzech tysiącach hektarów gruntów rolnych, z czego połowa to pastwiska. Jest to ekologiczne gospodarstwo hodowlane, więc zwierzęta spędzają większość roku poza domem na ogrodzonych pastwiskach. Już w 2019 roku stado wilków zaatakowało na pastwisku. "Zaatakowały nawet rodzącą krowę, nie tylko straciliśmy cielę, ale też krowa uległa stresowi” - powiedziała Sejkorová. Dwa miesiące temu wataha zaatakowała stado na ogrodzonym pastwisku w Andělce w bezpośrednim sąsiedztwie granicy z Polską. Wtedy uciekło około dwudziestu zwierząt.

Jak podaje Sejkorová, przy chwytaniu jałówek pomagają też hodowcy w Polsce. „Zgodziliśmy się również na współpracę z miejscowym weterynarzem” - dodała. Większość zwierząt jest z powrotem w zagrodzie. „Udało nam się przywieźć jeszcze trzy w środę” - powiedziała. Ale pięć jałówek wciąż wędruje po polskim terenie. "Wiemy, gdzie są, zabraliśmy tam też siano, ale jak dotąd nie udało im się ich złapać" - dodała dala cytowanego źródła. Według niej firma współpracuje również z lokalnymi władzami i policją.

Przypomnijmy, że przed krowami ostrzegał również bogatyński magistrat, o czym informowaliśmy w artykułach UMiG Bogatynia ponownie w sprawie krów oraz UMiG: nie dokarmiać krów, będą wyłapywane. Historia dzikich jałówek, które od czasu do czasu odwiedzają cmentarz miejski czy obwodnicę, urzekła także media w sąsiedniej Saksonii. Wilki wędrują po Libercu od kilku lat. W 2014 roku potwierdziły je fotopułapki na terenie regionu, mniej więcej w tym samym czasie pojawiły się informacje o ich występowaniu również na terenie Gór Izerskich i okolic Frýdlantu. 

 

Kategoria: Aktualności